Bitcoin spadł poniżej 65 tys. dolarów po tym, jak Donald Trump ogłosił podniesienie globalnej stawki celnej do 15 proc. Największa kryptowaluta świata straciła w jeden dzień ponad 4 proc., pogłębiając trwającą od miesięcy bessę. Od rekordowego poziomu z października 2025 r. kurs jest już niższy o około 48 proc.
Według CNBC i Bloomberga to najniższe poziomy od początku lutego, kiedy gwałtowna wyprzedaż sprowadziła cenę chwilowo w okolice 60 tys. dolarów. Obecny spadek wpisuje się w szerszy trend osłabienia rynku, który trwa od końcówki zeszłego roku.
Nastroje inwestorów są fatalne. Indeks strachu i chciwości dla rynku kryptowalut spadł do poziomu 8-9 punktów, czyli głęboko w strefę „ekstremalnego strachu”. Co więcej, utrzymuje się tam już ponad trzy tygodnie. To najdłuższy tak pesymistyczny okres od czasu krachu Terra-LUNA w 2022 r.
Problemy zaczęły się pod koniec stycznia, gdy Bitcoin po raz pierwszy od dawna spadł poniżej 80 tys. dolarów. Kulminacja nastąpiła 5 lutego, kiedy w ciągu jednej sesji kurs runął z około 70 tys. do 63 tys. dolarów. Matthew Sigel z firmy inwestycyjnej VanEck ocenił, że to raczej uporządkowane ograniczanie dźwigni finansowej niż klasyczna panika. Wskazał, że wartość otwartych pozycji na kontraktach terminowych spadła o ponad 20 proc. w tydzień.
Na rynku pojawiła się też teoria dotycząca problemów jednego z funduszy hedgingowych w Hongkongu. Według części komentatorów turbulencje mogły być związane z pozycjami na opcjach funduszu ETF IBIT, powiązanego z Bitcoinem. Wymuszone likwidacje pozycji miały dodatkowo przyspieszyć spadki.
Słabo wygląda nie tylko Bitcoin. Indeks Total3, który mierzy kapitalizację rynku kryptowalut bez Bitcoina i Ethereum, wrócił do poziomów z listopada 2024 r., czyli sprzed powyborczej euforii po zwycięstwie Trumpa. W szczycie w październiku 2025 r. wynosił blisko 1,19 bln dolarów, dziś jest znacznie niżej.
Dodatkowo amerykańskie fundusze ETF oparte na Bitcoinie notują odpływy kapitału. Od początku 2026 r. inwestorzy wycofali z nich około 4,5 mld dolarów, a wypłaty trwają już szósty tydzień z rzędu. Analitycy wskazują na rosnące napięcia geopolityczne, mocniejszego dolara i niepewność wokół stóp procentowych w USA.
Część obserwatorów rynku przypomina jednak, że w przeszłości skrajny strach często poprzedzał odbicie. Inni są bardziej ostrożni. Według analizy technicznej może formować się tzw. krzyż śmierci, czyli sygnał zapowiadający dalsze spadki. W czarnym scenariuszu kurs mógłby spaść nawet w okolice 40 tys. dolarów.
Na razie jedno jest pewne – decyzja Trumpa o podniesieniu ceł dolała oliwy do ognia. W warunkach globalnej niepewności inwestorzy uciekają od ryzykownych aktywów, a kryptowaluty ponownie znalazły się pod silną presją.
