Miał być dodatkowy dochód i bezpieczny biznes pod rozpoznawalną marką. Zamiast tego jest upadłość i utrata majątku. Jeden z franczyzobiorców sieci Bafra Kebab ogłosił bankructwo po tym, jak prowadzony przez niego punkt przestał generować wystarczające przychody do pokrycia kosztów działalności.
Mężczyzna wszedł w biznes w 2024 r. Franczyza była promowana jako model, który może przynosić nawet 10–15 tys. zł miesięcznego dochodu. Dla przedsiębiorcy miał to być sposób na zwiększenie zarobków obok prowadzonej firmy remontowej. Zakładał, że punkt pozwoli mu uzyskać kilka tysięcy złotych dodatkowego zysku miesięcznie.
Rzeczywistość okazała się znacznie trudniejsza. Pracował po 10–12 godzin dziennie, łącząc dwa zajęcia, jednak przychody nie wystarczały na pokrycie rat leasingowych, kosztów operacyjnych i bieżących zobowiązań. Gdy przestał regulować płatności, leasingowana przyczepa gastronomiczna została odebrana przez bank. W efekcie stracił biznes i ogłosił upadłość.
Jak opisuje WP Finanse, podobnych sygnałów ma być więcej. Około 40 franczyzobiorców rozważa złożenie pozwu zbiorowego przeciwko spółce Sweet Gallery, właścicielowi marki Bafra Kebab. Według nich realne koszty prowadzenia punktu oraz poziom sprzedaży znacząco odbiegały od wcześniejszych oczekiwań.
Model franczyzowy opiera się na korzystaniu z gotowego konceptu i marki, jednak ryzyko finansowe w dużej mierze ponosi przedsiębiorca. To on odpowiada za leasing, czynsz, wynagrodzenia i bieżące zobowiązania. Jeśli sprzedaż okazuje się niższa od prognoz, konsekwencje finansowe mogą być bardzo poważne.
