Napisz do nas

Ile potrwa konflikt z Iranem? Ceny ropy pokazują, w co wierzą inwestorzy

Choć sytuacja na Bliskim Wschodzie gwałtownie się zaostrzyła, rynki finansowe nie reagują tak, jak w czasie poprzednich kryzysów energetycznych. Notowania ropy Brent wzrosły, ale skala ruchu pozostaje ograniczona. To wyraźny sygnał, że inwestorzy zakładają raczej krótką operację militarną niż wielomiesięczną wojnę destabilizującą region.

- Reklama -

W ostatnich dniach doszło do irańskich ataków rakietowych i dronowych, po których wstrzymano działalność największych instalacji LNG na świecie oraz największej rafinerii w Arabii Saudyjskiej. Mimo to ceny ropy nie wystrzeliły w kierunku historycznych rekordów. Według Bloomberga rynek zakłada, że zakłócenia będą przejściowe.

Kluczowym elementem układanki pozostaje Cieśnina Ormuz. To przez nią przepływa od jednej piątej do jednej trzeciej światowego transportu ropy naftowej oraz znacząca część gazu. W przeszłości każda groźba jej blokady oznaczała natychmiastowy skok cen surowców. Dziś jednak sytuacja różni się od tej sprzed dekady.

Stany Zjednoczone produkują rekordowe ilości ropy dzięki wydobyciu z łupków. To zmniejsza globalną zależność od dostaw z Zatoki Perskiej i amortyzuje szok podażowy. Właśnie dlatego reakcja cenowa jest ograniczona, mimo że konflikt obejmuje jedne z najważniejszych punktów na energetycznej mapie świata.

Polityczne deklaracje również sugerują ograniczony czas operacji. Donald Trump w rozmowie z „The New York Times” wskazał, że działania mogą potrwać 4–5 tygodni. Premier Izraela Benjamin Netanjahu w wywiadzie dla Fox News mówił o „szybkiej i zdecydowanej akcji”, a nie długotrwałej wojnie.

- Reklama -

To właśnie ten scenariusz wyceniają obecnie inwestorzy. Brak gwałtownego rajdu cen ropy oznacza, że rynek wierzy w stosunkowo szybkie zakończenie działań zbrojnych. Sytuacja może jednak zmienić się błyskawicznie, jeśli dojdzie do trwałego wyłączenia infrastruktury energetycznej lub realnej blokady Ormuz.

Jeżeli konflikt przeciągnie się poza kilka tygodni, konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze. Długotrwałe przerwy w dostawach surowców podbiłyby ceny ropy i gazu, zwiększyły presję inflacyjną i uderzyły w globalne łańcuchy dostaw. Na razie jednak rynki obstawiają scenariusz krótkiej, kontrolowanej eskalacji.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi