Styczniowe rachunki za energię okazały się dla wielu Polaków szokiem finansowym. Wyjątkowo mroźna aura na początku 2026 roku, w połączeniu z wysokimi cenami energii elektrycznej i gazu, doprowadziła do rekordowych wydatków gospodarstw domowych. Dane pokazują, że był to jeden z najdroższych miesięcy w historii pod względem kosztów energii, a skutki odczuły zarówno rodziny, jak i przedsiębiorcy.
W styczniu Polacy wydali na energię elektryczną i gaz około 17,2 mld zł. To o ponad 4 mld zł więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Tak duży wzrost nie wynikał z jednorazowej podwyżki cen, lecz przede wszystkim z gwałtownego zwiększenia zużycia energii. Przez wiele dni temperatury utrzymywały się znacznie poniżej normy wieloletniej, co przełożyło się na intensywne ogrzewanie domów i mieszkań oraz większe zapotrzebowanie na prąd.
Dane operatorów energetycznych pokazują, że zużycie energii elektrycznej w styczniu było jednym z najwyższych od lat. Wzrosło ono o kilka procent w porównaniu z poprzednimi sezonami zimowymi. Jeszcze większy skok odnotowano w przypadku gazu ziemnego, którego zużycie zwiększyło się o ponad jedną czwartą w skali roku. To efekt długotrwałych mrozów, które wymusiły ciągłą pracę systemów grzewczych, szczególnie w domach jednorodzinnych.
Najmocniej wzrost rachunków odczuli właściciele domów ogrzewanych prądem oraz użytkownicy pomp ciepła. Niskie temperatury znacząco obniżają efektywność tych urządzeń, co powoduje większy pobór energii. W praktyce oznaczało to rachunki wyższe nawet o 20–25 procent w porównaniu do typowych zimowych miesięcy. W regionach szczególnie narażonych na silne mrozy, takich jak północno-wschodnia Polska, obciążenie finansowe było jeszcze bardziej dotkliwe.
Wysokie rachunki to jednak nie tylko kwestia pogody. Polska wciąż należy do krajów o relatywnie wysokich cenach energii w porównaniu z wieloma państwami Unii Europejskiej. Wynika to m.in. z struktury miksu energetycznego, w którym znaczącą rolę odgrywa kosztowna energetyka węglowa, a także z rosnących opłat związanych z emisją CO₂, dystrybucją i utrzymaniem infrastruktury. Nawet jeśli ceny surowców na rynkach hurtowych chwilowo spadają, odbiorcy końcowi nie zawsze szybko odczuwają te zmiany w swoich rachunkach.
