Nadchodzące miesiące mogą przynieść Polakom poważne obciążenia finansowe. Coraz więcej sygnałów płynie z Brukseli, że Unia Europejska szykuje nowe rozwiązania podatkowe i opłatowe, które – choć formalnie nie zawsze będą nazywane podatkami – w praktyce przełożą się na wyższe ceny i większe wydatki dla gospodarstw domowych. Eksperci nie mają wątpliwości: rok 2026 może być momentem kumulacji zmian, które mocno odczują portfele obywateli.
Planowane regulacje są związane przede wszystkim z unijną polityką klimatyczną i środowiskową. Chodzi m.in. o nowe opłaty produktowe, zmiany w systemie gospodarowania odpadami oraz kolejne obciążenia wynikające z ograniczania emisji CO₂. Choć formalnie część tych kosztów poniosą firmy, w praktyce zostaną one przerzucone na konsumentów w postaci wyższych cen towarów i usług.
Jednym z najbardziej odczuwalnych elementów mają być podwyżki akcyzy, szczególnie na wyroby tytoniowe i produkty powiązane z emisją. Bruksela od dawna naciska na ujednolicenie stawek w całej Unii, a proponowane zmiany oznaczają skokowe wzrosty podatków w krajach takich jak Polska. To z kolei przełoży się na droższe papierosy, e-papierosy oraz inne produkty objęte akcyzą.
Kolejnym czynnikiem są tzw. opłaty klimatyczne, w tym mechanizmy obejmujące import towarów wysokoemisyjnych. Wyższe koszty importu stali, aluminium czy cementu mogą podbić ceny mieszkań, samochodów i sprzętu AGD. Choć rozwiązania te mają wspierać transformację energetyczną, dla przeciętnego konsumenta oznaczają one po prostu droższe zakupy.
Wiele z tych zmian nie jest jeszcze ostatecznie przesądzonych, jednak kierunek jest jasny. Unia Europejska szuka nowych źródeł finansowania wspólnych polityk, a ciężar ten w dużej mierze spadnie na obywateli państw członkowskich. W Polsce efekt może być szczególnie widoczny ze względu na niższe dochody w porównaniu do Europy Zachodniej.
Choć część nowych danin będzie wprowadzana stopniowo, już teraz ekonomiści ostrzegają przed „podatkowym tsunami”, które może nadejść w 2026 roku. Dla wielu rodzin oznacza to konieczność ograniczenia wydatków i przygotowania się na wyższe rachunki – zarówno w sklepach, jak i w codziennym życiu.
