Na Śląsku szykują się jedne z największych redukcji zatrudnienia w ostatnich latach. Z informacji przekazywanych przez branżę i związki zawodowe wynika, że w wyniku reorganizacji sektora górniczego pracę może stracić nawet 5 tysięcy osób.
Zwolnienia mają dotyczyć przede wszystkim Polskiej Grupy Górniczej, największego producenta węgla w Polsce. Planowane zmiany są związane z likwidacją lub łączeniem poszczególnych ruchów kopalnianych, ograniczaniem wydobycia oraz dostosowaniem działalności do nowych przepisów i realiów rynkowych.
Największe redukcje mogą objąć kopalnie i ruchy, które od lat są wskazywane jako najmniej rentowne. Wśród nich wymieniane są m.in. Bielszowice oraz część ruchów wchodzących w skład kopalni Staszic-Wujek. Proces zmian ma być rozłożony w czasie, ale jego skala już teraz budzi duży niepokój w regionie.
Zarząd spółki podkreśla, że nie wszystkie odejścia będą miały formę klasycznych zwolnień. Część pracowników ma skorzystać z urlopów górniczych, jednorazowych odpraw oraz programów osłonowych przewidzianych w obowiązujących przepisach. Mimo to liczba osób faktycznie wypadających z rynku pracy może być bardzo wysoka.
Sytuacja w górnictwie pogarsza się od kilku lat. Spada zapotrzebowanie na węgiel, rosną koszty wydobycia, a transformacja energetyczna wymusza stopniowe ograniczanie działalności kopalń. To sprawia, że nawet duże państwowe spółki nie są w stanie utrzymać dotychczasowego poziomu zatrudnienia.
Dla Śląska oznacza to poważne wyzwanie społeczne i gospodarcze. Wiele miejscowości nadal w dużym stopniu zależy od górnictwa, a każda większa redukcja etatów odbija się nie tylko na samych pracownikach, ale także na lokalnych firmach i usługach.
Związki zawodowe zapowiadają rozmowy z rządem i domagają się jasnego harmonogramu zmian oraz realnego wsparcia dla regionu. Podkreślają, że bez nowych miejsc pracy i inwestycji masowe odejścia z kopalń mogą doprowadzić do poważnych problemów społecznych.
Na razie nie podano dokładnych terminów ani ostatecznej liczby osób, które stracą pracę. Pewne jest jednak, że Śląsk wchodzi w kolejny, trudny etap transformacji, który dla tysięcy rodzin może oznaczać koniec stabilnego zatrudnienia w górnictwie.
