W sieci pojawiły się doniesienia sugerujące, że Donald Trump miałby zwrócić uwagę na Azory – popularny kierunek wakacyjny wśród Polaków – co niektóre media przedstawiają jako potencjalne zagrożenie dla turystyki all‑inclusive. Jednak rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
Azory to portugalski archipelag położony na Oceanie Atlantyckim, znany z malowniczych krajobrazów i rosnącej popularności wśród turystów z Europy Środkowej. Oferty wakacyjne w tym regionie cieszą się dużym zainteresowaniem wśród Polaków, którzy wybierają pakiety all‑inclusive, jednak żadne wiarygodne źródła nie potwierdzają planów jakiegokolwiek „atakowania” tego kierunku przez USA.
W mediach pojawiają się jedynie spekulacje i komentarze dotyczące działań Trumpa w przeszłości, takich jak retoryka wobec Grenlandii czy restrykcje wizowe w ramach tzw. „travel ban”. Nie oznacza to jednak, że jakiekolwiek działania militarne wobec Azorów mają miejsce lub są planowane. Archipelag należy do Portugalii, członka NATO, co sprawia, że ewentualny atak byłby niezgodny z prawem międzynarodowym i traktatami sojuszniczymi.
Obecność na Azorach bazy wojskowej nie oznacza też zagrożenia dla turystyki. Baza ma znaczenie strategiczne historycznie i logistyczne, ale nie wiąże się z możliwością jakiejkolwiek agresji ze strony Stanów Zjednoczonych. Wszystkie informacje o „końcu all‑inclusive” wynikają z interpretacji spekulacyjnych, a nie z faktów czy oficjalnych komunikatów rządowych.
Rzeczywistość dla turystów jest więc spokojna: Azory pozostają dostępne i bezpieczne, a wakacje w tym regionie nie są zagrożone decyzjami Donalda Trumpa. Wszystkie obawy w mediach i sieci dotyczą jedynie hipotetycznych scenariuszy, które nie mają pokrycia w oficjalnych źródłach.
