Unijni dyplomaci dowiedzieli się o decyzji Pekinu w najgorszym możliwym momencie, tuż przed dwudniową wizytą komisarza UE ds. handlu Marosza Szefczovicza w Chinach. Jak podał „Financial Times”, którego doniesienia opisuje Interia, chińskie władze odrzuciły propozycję dobrowolnego ograniczenia eksportu hybryd plug-in do Europy. Rzecznik chińskiego resortu handlu ocenił, że takie limity „poważnie naruszają zasady WTO” i są sprzeczne z zasadami rynku oraz uczciwej konkurencji.
Hybrydy wjeżdżają luką po cłach na elektryki
Spór ma swoje źródło w konstrukcji obecnych taryf. Gdy Unia nałożyła cła antysubsydyjne na chińskie samochody elektryczne, hybrydy plug-in pozostały poza ich zasięgiem. Auta typu PHEV z Chin płacą dziś wyłącznie standardowe cło w wysokości 10 proc., bez dodatkowych stawek wyrównawczych. Chińscy producenci szybko wykorzystali tę lukę i przerzucili część eksportu właśnie na hybrydy, których import do Europy gwałtownie wzrósł.
O domknięcie luki apeluje sam przemysł motoryzacyjny. Prezes Volkswagena Oliver Blume opowiedział się za objęciem chińskich hybryd plug-in cłem w wysokości 35 proc. Podobne postulaty zgłasza niemiecka SPD, która chce zmiany przepisów na poziomie całej Unii.
Bruksela szykuje plan B
Po fiasku rozmów o dobrowolnych ograniczeniach Komisja Europejska zaczęła rozważać tymczasowe środki ochronne. Polegałyby one na wyznaczeniu kwot importowych opartych na dotychczasowych wolumenach sprzedaży oraz nałożeniu wysokich ceł na pojazdy wwożone poza pulą. Według unijnych dyplomatów celem jest ustalenie limitu na poziomie, który Pekin zaakceptuje bez sięgania po odwet. Objęcie takimi środkami wymagałoby jednak rozciągnięcia ich także na Wielką Brytanię, Koreę Południową i Japonię.
Ryzyko eskalacji jest realne, bo scenariusz z przeszłości już się raz rozegrał. Na unijne cła na elektryki Chiny odpowiedziały taryfami na europejski koniak, wieprzowinę i produkty mleczarskie. Chińskie ministerstwo spraw zagranicznych zapowiedziało, że będzie monitorować działania Unii i przeciwdziałać im w obronie interesów swoich firm.
Zobacz również:
BIZNES · 09.10.2026Niemcy tną etaty u siebie, inwestują w Polsce. 1,5 mld zł na nowe haleDla polskich kierowców to kwestia ceny
Chińskie hybrydy plug-in to coraz częstszy widok także na polskich drogach, a modele takich marek jak BYD konkurują ceną z europejskimi odpowiednikami. Ewentualne cła lub wyczerpanie kwot importowych oznaczałyby wzrost cen tych aut w salonach, podobnie jak stało się z częścią chińskich elektryków po wprowadzeniu stawek antysubsydyjnych.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Dla europejskich fabryk, w tym polskich zakładów produkujących komponenty i auta dostawcze, stawką jest z kolei ochrona przed konkurencją wspieraną przez chińskie subsydia. Branża motoryzacyjna w Polsce zatrudnia setki tysięcy osób i jest mocno wpleciona w niemieckie łańcuchy dostaw, więc każda zmiana reguł na linii Bruksela i Pekin odbija się na zamówieniach także nad Wisłą.
Październik miał przynieść przełom
Negocjacje handlowe między Unią a Chinami trwają od początku roku, a Bruksela wyznaczyła październik jako termin osiągnięcia konkretnych rezultatów w drodze do bardziej zrównoważonych relacji. Odrzucenie propozycji dobrowolnych limitów tuż przed wizytą Szefczovicza w Pekinie pokazuje, że Chiny nie zamierzają ułatwiać Komisji zadania.
Formalnie Unia nie uruchomiła dotąd postępowania wymierzonego w hybrydy i nie ma jeszcze gotowego instrumentu prawnego. Jeśli jednak rozmowy nie przyniosą porozumienia, Komisja ma na stole zarówno klasyczne dochodzenie antysubsydyjne, jak i szybsze środki ochronne. Każda z tych dróg prowadzi do tego samego pytania, czy Europa zaryzykuje kolejną rundę wojny handlowej z największym eksporterem świata.
