Internetowy konflikt wokół marki „Wędliny z Jedliny” przeniósł się na wyższy poziom. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów potwierdził, że bada sprawę działalności wędliniarskiej influencerki Weroniki Boroń. Do urzędu wpłynęły dwa oficjalne sygnały dotyczące sposobu promowania i opisywania produktów.
Cała sprawa zaczęła się od filmu opublikowanego przez youtubera Szymona Nyczkę, znanego jako Książulo. W materiale przetestował on zestaw wędlin kupiony przez internet i skrytykował jakość produktów. Nagranie szybko zyskało ogromne zasięgi, a marka znalazła się w centrum internetowej burzy.
W odpowiedzi właścicielka firmy zasugerowała w mediach społecznościowych, że recenzja mogła być inspirowana przez konkurencję. Te słowa wywołały falę komentarzy i dodatkowo napędziły zainteresowanie sprawą. Ostatecznie influencerka opublikowała przeprosiny, a Książulo zapowiedział, że nie zamierza podejmować kroków prawnych.
Na tym jednak historia się nie zakończyła. UOKiK poinformował, że analizuje, czy komunikacja marki nie mogła wprowadzać konsumentów w błąd. Pierwszy sygnał dotyczy tego, czy sposób prezentowania produktów w mediach społecznościowych nie sugerował, że są one wytwarzane w małej, rzemieślniczej skali bezpośrednio przez influencerkę, podczas gdy faktyczna produkcja odbywa się w większym zakładzie mięsnym powiązanym z jej rodziną.
Drugi wątek dotyczy informacji zamieszczanych na stronie internetowej i w materiałach promocyjnych. Urząd sprawdza, czy opisy produktów oraz komunikaty marketingowe nie mogły wprowadzać klientów w błąd co do pochodzenia, sposobu wytwarzania lub charakteru wyrobów.
Na razie UOKiK nie wszczął formalnego postępowania, ale analizuje zgromadzony materiał. Jeśli uzna, że doszło do naruszenia praw konsumentów, może nałożyć karę finansową oraz zobowiązać firmę do zmiany sposobu komunikacji. W skrajnych przypadkach sankcje mogą sięgać nawet do 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy.
