Huti znów uderzyli w instalacje Saudi Aramco. Rynek pamięta, czym skończył się atak na Churajs

Niedzielny wieczór przyniósł kolejną eskalację w regionie, od którego zależą światowe ceny energii. Jemeńscy rebelianci Huti zaatakowali pociskami balistycznymi i dronami obiekty saudyjskiego koncernu Saudi Aramco w Rijadzie oraz w rejonie pola naftowego Churajs na wschodzie kraju. Jak podaje money.pl, rzecznik wojskowy rebeliantów Jahja Sari ogłosił, że ataki wywołały duże pożary w infrastrukturze naftowej. Władze Arabii Saudyjskiej nie odniosły się do tych doniesień, nie ma też oficjalnych informacji o ofiarach ani o wpływie na wydobycie.

- Reklama -

Cel nie jest przypadkowy. Churajs należy do największych pól naftowych świata i był już obiektem ataku w 2019 r., gdy uderzenia dronów w tamtejsze instalacje oraz zakład Abkajk czasowo wyłączyły około połowy saudyjskiego wydobycia. Tamten incydent wywołał największy jednodniowy skok cen ropy od dekad i rynek dobrze go pamięta.

Baryłka o połowę droższa niż przed rokiem

Ataki trafiają na rynek, który od tygodni wycenia ryzyko geopolityczne. Według danych przytaczanych przez amerykański magazyn Fortune baryłka ropy Brent kosztowała na początku października ponad 103 dolary, podczas gdy miesiąc wcześniej nieco ponad 97 dolarów, a rok temu zaledwie 66 dolarów. W ujęciu rocznym surowiec podrożał o blisko 57 proc. Do napięcia przyczyniła się wrześniowa ofensywa Huti, w wyniku której rebelianci przejęli kontrolę nad jemeńskim wybrzeżem Morza Czerwonego i cieśniną Bab al-Mandab, jednym z kluczowych szlaków przewozu ropy i towarów między Azją a Europą.

Notowania ropy Brent Cena za baryłkę Skala
Rok temu ok. 66 dol.
Miesiąc temu ok. 97 dol.
Początek października ponad 103 dol.

Źródło: Fortune, notowania Brent

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Wojna w Jemenie wróciła do centrum rynku ropy

Konflikt, który stoi za atakami, trwa od 2014 r., gdy wspierani przez Iran Huti przejęli kontrolę nad częścią Jemenu, a od 2015 r. interweniuje tam koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej. Przez lata wojna pozostawała na marginesie uwagi rynków, ale przejęcie przez rebeliantów wybrzeża Morza Czerwonego i systematyczne ataki na saudyjską infrastrukturę zmieniły jej ekonomiczny ciężar. Każde udane uderzenie w instalacje Aramco, największego eksportera ropy na świecie, oznacza premię za ryzyko doliczaną do każdej baryłki.

Dla Polski napięcie na Półwyspie Arabskim ma wymiar bardzo praktyczny. Po odcięciu się od rosyjskiego surowca Orlen opiera znaczną część przerobu na ropie z kierunku saudyjskiego, a stabilność dostaw z tego regionu współdecyduje o kosztach krajowych rafinerii. Drogi surowiec podbija też koszty produkcji paliw, które rząd zbija obecnie cenami maksymalnymi w ramach pakietu Ceny Paliwa Niżej. Im dłużej baryłka utrzymuje się powyżej 100 dolarów, tym większy ciężar przenosi się z kierowców na budżet programu i obłożone specjalnym podatkiem koncerny. Najbliższe dni pokażą, czy Rijad potwierdzi skalę zniszczeń i czy rynek doliczy do cen kolejną premię za ryzyko.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi