Deficyt Unii w handlu z Chinami sięga miliarda euro dziennie. Bruksela mnoży postępowania

Co dobę europejskie firmy i konsumenci wysyłają do Chin o miliard euro więcej, niż stamtąd wraca za unijne towary. Jak pisze rp.pl, deficyt Wspólnoty w handlu z Państwem Środka za cały 2025 r. sięgnął 360 mld euro, a w samym drugim kwartale 2026 r. wyniósł już 103 mld euro wobec 66 mld euro w pierwszym kwartale 2024 r. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przyznała wprost, że nierównowaga osiągnęła punkt krytyczny.

- Reklama -

Szesnaście chińskich aut na jedno europejskie

Skalę zmiany najlepiej pokazuje motoryzacja. Jeszcze w lipcu 2022 r. na każdy samochód sprowadzony z Chin przypadał jeden wysłany tam z Europy. Cztery lata później relacja wynosi już jeden do szesnastu na korzyść chińskiego importu. Chińscy producenci, wypychani z rynku amerykańskiego przez cła, kierują nadwyżki produkcyjne właśnie do Europy, od elektryków po panele słoneczne i elektronikę użytkową.

Bruksela odpowiada narzędziami ochrony handlu w tempie, jakiego dotąd nie notowano. Wobec Chin toczy się już 49 postępowań antydumpingowych i antysubsydyjnych, z czego 32 uruchomiono w samym 2026 r., a 3 w ostatnim tygodniu. Komisarz ds. handlu Maroš Šefčovič zapowiada, że równolegle Unia będzie się domagać realnego dostępu europejskich firm do chińskiego rynku.

Surowcowa pętla ogranicza pole manewru

Problem w tym, że Europa toczy ten spór ze związanymi rękami. Ponad 80 proc. surowców krytycznych sprowadzanych do Unii pochodzi z Chin, w przypadku metali ziem rzadkich udział ten przekracza 90 proc., a przy magnezie sięga 92 proc. Każde ostrzejsze uderzenie w chiński import grozi odwetem, który mógłby zatrzymać europejskie fabryki turbin, silników elektrycznych czy elektroniki.

Handel z Chinami Unia Europejska Polska
deficyt za 2025 r. 360 mld euro 54,8 mld euro
deficyt w II kw. 2026 r. 103 mld euro brak danych kwartalnych
relacja importu do eksportu auta: 16 do 1 ogółem: 18 do 1

Źródło: rp.pl, trade.gov.pl

Polska w ogonie unijnej statystyki

Na tle Wspólnoty Polska wypada wyjątkowo niekorzystnie. Według danych przytaczanych przez trade.gov.pl w 2025 r. sprowadziliśmy z Chin towary za 57,9 mld euro, podczas gdy polski eksport do Państwa Środka był wart zaledwie 3,1 mld euro. Na każde euro zarobione na sprzedaży do Chin przypada 18 euro wydanych na chińskie towary, a rok wcześniej relacja wynosiła 14 do 1. Z danych NBP wynika ponadto, że latem Chiny po raz pierwszy wyprzedziły Niemcy i stały się największym dostawcą towarów do Polski.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Od stycznia do maja 2026 r. zakupy w Chinach pochłonęły 106 mld zł z 680 mld zł wydanych na cały polski import. Chińska elektronika, komponenty i towary konsumpcyjne płyną do Polski także dlatego, że nasz kraj stał się logistycznym hubem dla platform e-commerce obsługujących całą Europę Środkową.

Rachunek za tanie zakupy zapłaci przemysł

Dla polskich konsumentów chiński import oznacza niższe ceny elektroniki, odzieży czy sprzętu AGD, co przy podwyższonej inflacji trudno lekceważyć. Dla przemysłu to jednak rosnąca presja: krajowi producenci mebli, oświetlenia, rowerów czy części motoryzacyjnych konkurują z dostawcami, których wspiera chińskie państwo, a unijne postępowania antydumpingowe działają z wielomiesięcznym opóźnieniem.

- Reklama -

Von der Leyen zapowiada twardszy kurs, a kolejne cła i dochodzenia obejmują coraz szersze grupy towarów, od stali po biodiesel. Dla firm handlujących z Chinami oznacza to czas podwyższonego ryzyka regulacyjnego, w którym marże może skasować jedna decyzja Brukseli. Polscy importerzy, którzy zbudowali biznes na taniej chińskiej podaży, muszą dziś liczyć się z tym, że era niezakłóconego dostępu do niej właśnie się kończy.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi