Amerykanie od lat wiercą w Lubuskiem. KGHM może doczekać się pierwszego rywala

Na zachodzie Polski dojrzewa projekt, który może stać się drugim po KGHM filarem krajowego górnictwa miedziowego. Amerykańska grupa Electrum, prowadząca prace przez Kompanię Górniczą Amarante, rozpoznaje w Lubuskiem złoże miedzi i srebra w ramach projektu Peryklina Żar. Jak informuje wnp.pl, inwestor wykonał tam już 52 odwierty i wydał na poszukiwania ponad 150 mln zł.

- Reklama -

Stawką jest budowa kopalni, której koszt Electrum szacuje na 1 do 1,5 mld dolarów. W rozmowie z wnp.pl Ken Rye, dyrektor zarządzający grupy, przekonywał, że złoże osiąga już skalę, przy której można realnie myśleć o kopalni, a sam projekt jest dziś bardzo blisko tego progu. Zastrzegł przy tym, że większość nakładów trafiłaby do polskich firm i pracowników, bo to oni realizowaliby kontrakty budowlane i obsługę zakładu.

Dekada od koncesji do decyzji

Amarante nie jest na tym terenie nowicjuszem. Spółka posiada koncesję na poszukiwanie rud miedziowo-polimetalicznych w obszarze Peryklina Żar od końca 2011 r., co wynika z dokumentów Ministerstwa Środowiska przywoływanych w materiałach sejmowych. Według Państwowego Instytutu Geologicznego w województwie lubuskim udokumentowano trzy złoża rud miedzi: Żary, Nowa Sól i Mozów, a to pierwsze jest związane właśnie z koncesją Amarante.

Droga do wydobycia pozostaje jednak długa. Przed inwestorem dalsze wiercenia, badania inżynieryjne i studium wykonalności, dlatego decyzja o budowie kopalni może realnie zapaść dopiero za 6 do 10 lat. Wśród głównych barier wymieniane są podatek od wydobycia niektórych kopalin, którego konstrukcję zmieniono od 2026 r., oraz tempo procedur administracyjnych przy koncesjach i pozwoleniach.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Miedź stała się surowcem strategicznym

Projekt wpisuje się w szerszy wyścig o metale przemysłowe. Miedź jest kluczowa dla elektryfikacji transportu, rozbudowy sieci energetycznych i przemysłu obronnego, a Europa pozostaje uzależniona od jej importu. O skali zainteresowania polskimi złożami świadczy to, że równolegle kanadyjscy inwestorzy pozyskali ostatnio finansowanie na projekt miedziowy w rejonie Nowej Soli, a KGHM rozbudowuje swoje aktywa w kraju i za granicą.

Dla regionu powstanie kopalni oznaczałoby setki miejsc pracy na etapie budowy i eksploatacji oraz podatki zasilające lokalne budżety. Doświadczenia Zagłębia Miedziowego pokazują, że wokół zakładów wydobywczych wyrasta cała sieć kooperantów, od firm transportowych po usługi przemysłowe. Jednocześnie projekty tej skali budzą pytania o wpływ na środowisko i gospodarkę wodną, które będą musiały zostać rozstrzygnięte w postępowaniach środowiskowych, zanim pierwsza tona urobku wyjedzie na powierzchnię.

Jeśli zapowiedzi Electrum się zmaterializują, Polska zyska drugi ośrodek wydobycia miedzi niezależny od KGHM. W scenariuszu kreślonym przez inwestora prywatny kapitał z USA sfinansowałby budowę zakładu, a krajowa gospodarka przejęłaby większość wydatków inwestycyjnych w formie kontraktów. Na razie jednak o przyszłości projektu zdecydują wyniki kolejnych odwiertów i rachunek ekonomiczny, w którym kurs miedzi odgrywa główną rolę.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi