Od 1 marca 2026 roku emerytury i renty w Polsce zostaną podwyższone o 5,3 proc. – ogłosiło Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Podwyżka obejmie wszystkie świadczenia wypłacane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, KRUS oraz zakłady emerytalne i nie wymaga od świadczeniobiorców składania żadnych wniosków. To kolejna coroczna waloryzacja, która ma chronić siłę nabywczą emerytur i rent wobec rosnących kosztów życia.
Mechanizm waloryzacji opiera się na zestawieniu danych o inflacji oraz wzrostu przeciętnych wynagrodzeń w gospodarce. W 2026 roku oba te wskaźniki były wyższe niż prognozy przyjęte przy uchwalaniu budżetu, co przełożyło się na ostateczny wskaźnik waloryzacji na poziomie 5,3 proc. – wyraźnie powyżej podstawowego celu inflacyjnego NBP. Podwyżka ma zatem częściowo zrekompensować wzrost cen, choć część ekonomistów wskazuje, że przy nadal wysokich wydatkach gospodarstw domowych realne korzyści dla emerytów mogą być ograniczone.
Dla wielu osób emerytura bazowa wzrost o 5,3 proc. oznacza kilkadziesiąt lub nawet ponad sto złotych więcej miesięcznie. Po waloryzacji najniższa emerytura, renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, renta rodzinna i renta socjalna wyniosą około 1 978,91 zł brutto, czyli o około 100 zł więcej niż przed waloryzacją. Renta z tytułu częściowej niezdolności do pracy ma wzrosnąć do około 1 483,87 zł brutto. W praktyce oznacza to, że najniższe świadczenia zyskają realne wsparcie w budżetach domowych seniorów oraz osób niezdolnych do pracy.
Waloryzacja nie ogranicza się jednak tylko do minimalnych świadczeń. Emerytury wyższe również zostaną podniesione proporcjonalnie, co przełoży się na zwiększenie wypłat dla milionów Polaków. Dzięki temu świadczeniobiorcy utrzymają realną wartość swoich świadczeń, choć tempo wzrostu cen i usług – szczególnie tych związanych z energią i zdrowiem – nadal stanowi wyzwanie dla wielu gospodarstw domowych.
Podwyżka o 5,3 proc. ma też wymiar budżetowy. Szacunki resortu wskazują, że koszt tej decyzji dla budżetu państwa wyniesie około 24–25 mld zł, czyli o około 2 mld zł więcej niż zakładano wcześniej. To istotne obciążenie w kontekście planów wydatkowych na 2026 rok, ale jednocześnie potwierdzenie politycznego priorytetu utrzymania realnej wartości świadczeń emerytalno-rentowych.
Choć nominalna podwyżka będzie odczuwalna dla wielu emerytów i rencistów, część komentatorów ekonomicznych ostrzega, że 5,3 proc. podwyżki może nie w pełni pokryć realny wzrost kosztów życia, szczególnie dla osób o najniższych emeryturach. Wskazują oni, że rosnące ceny energii, usług medycznych czy leków mogą ograniczać realny efekt zwiększenia świadczeń.
