Największa kopalnia miedzi świata staje. Ceny metalu blisko rekordów

Na pustyni Atakama w Chile rozgrywa się spór, którego skutki mogą odczuć fabryki kabli, producenci samochodów i budowniczowie centrów danych na całym świecie. W środę o godzinie 8 rano czasu lokalnego strajk mieli rozpocząć pracownicy Escondidy, największej kopalni miedzi na świecie, należącej do koncernu BHP. Jak podaje money.pl za agencją Bloomberga, protest może objąć nawet jedną czwartą bezpośrednio zatrudnionych w zakładzie, który odpowiada za około 5 proc. światowego wydobycia miedzi.

- Reklama -

Dwa tygodnie od oferty do zerwania rozmów

Konflikt eskalował w błyskawicznym tempie. Pod koniec września związek zrzeszający ponad tysiąc nadzorców i pracowników wyższego szczebla odrzucił finalną ofertę płacową BHP. Na początku października koncern poprosił chilijską inspekcję pracy o mediację, co na pięć dni roboczych zawiesiło groźbę protestu. We wtorek 13 października mediacja zakończyła się jednak fiaskiem, a związek ogłosił, że następnego ranka rozpoczyna strajk.

Data Etap sporu w Escondidzie
30 września związek odrzuca finalną ofertę BHP
5 października BHP wnioskuje o państwową mediację, strajk zawieszony
13 października mediacja kończy się bez porozumienia
14 października ogłoszony początek strajku o 8 rano czasu lokalnego

Źródło: Bloomberg, money.pl

25 tys. dolarów premii to za mało

Związkowcy przekonują, że ich propozycja uwzględniała 90 proc. postulatów firmy, a mimo to kierownictwo nie odpowiedziało na ofertę. Domagają się większego udziału w zyskach z miedzi, podwyżek, comiesięcznej premii zależnej od produkcji oraz zmian w systemie ocen pracowniczych. Odrzucili proponowaną przez BHP premię za podpisanie porozumienia w wysokości około 25,5 tys. dolarów na osobę. Przewodniczący związku Alexis Barrera ocenił, że to kwota „poniżej poziomu rynkowego”, zważywszy na wysokie zyski australijskiego koncernu. Osobnym punktem zapalnym, jak opisuje money.pl, jest kwestia przekazywania biometrycznych danych pracowników podmiotom trzecim.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Rynek miedzi nie ma marginesu błędu

Moment protestu trudno o gorszy dla odbiorców metalu. Kontrakty na miedź podrożały w ciągu roku o około 38 proc. i utrzymują się blisko rekordowych poziomów, napędzane inwestycjami w centra danych i sieci energetyczne. Chilijska podaż kuleje zresztą nie tylko w Escondidzie, bo strajkują także dwie organizacje związkowe z kopalni Centinela należącej do Antofagasty.

Paradoksalnie Międzynarodowa Grupa Studiów nad Miedzią prognozuje na ten rok nadwyżkę na rynku miedzi rafinowanej rzędu 104 tys. ton, a na przyszły rok 368 tys. ton. Inwestorzy najwyraźniej nie wierzą jednak w te wyliczenia, dopóki kolejne kopalnie wypadają z rytmu. Każdy tydzień przestoju w zakładzie o skali Escondidy potrafi zdjąć z rynku dziesiątki tysięcy ton metalu.

Z polskiej perspektywy spór za oceanem ma dwie twarze. Dla KGHM, jednego z największych producentów miedzi w Europie, wysokie ceny metalu oznaczają wsparcie dla przychodów i wyceny na warszawskiej giełdzie. Dla krajowych odbiorców, od producentów kabli po energetykę budującą nowe sieci, każda zwyżka notowań to wyższe koszty inwestycji, które ostatecznie trafią do rachunków klientów.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi