PepsiCo, właściciel m.in. marki Frito-Lay, ogłosił kolejne zamknięcie fabryki przekąsek w USA, co oznacza istotne reperkusje zarówno dla rynku pracy, jak i globalnej logistyki firmy. Zakład w Rancho Cucamonga w Kalifornii, funkcjonujący nieprzerwanie przez 55 lat, zostanie ostatecznie wygaszony, a prawie 250 pracowników straci pracę.
Decyzja o zamknięciu dotyczy zarówno samej produkcji, jak i operacji magazynowych w tej lokalizacji. Choć produkcja w Rancho Cucamonga została zakończona już wcześniej w 2025 r., firma dopiero teraz formalnie ogłosiła, że przeniesie wszystkie operacje do nowego centrum dystrybucyjnego w Kalifornii, co oznacza całkowitą likwidację zakładu.
Według szacunków, 248 pracowników zatrudnionych w fabryce może stracić pracę po zamknięciu zakładu. To poważny cios dla lokalnej społeczności, gdzie Frito-Lay przez dekady był jednym z największych pracodawców w branży spożywczej.
To nie pierwszy zakład tej firmy, który w ostatnich latach zostaje wygaszony. W ramach szeroko zakrojonej restrukturyzacji PepsiCo wcześniej ogłosiło także zamknięcie m.in. fabryki w Orlando na Florydzie, gdzie prace miało stracić niemal 500 osób, oraz zakładu w Liberty w stanie Nowy Jork, który obejmował 287 zwolnień.
Zamknięcia są częścią większych zmian w strategii koncernu. PepsiCo tłumaczy, że dąży do optymalizacji globalnej działalności, która obejmuje konsolidację produkcji i logistyki. Przenoszenie operacji do większych, nowoczesnych centrów dystrybucyjnych ma poprawić efektywność i obniżyć koszty operacyjne w obliczu rosnącej presji rynkowej i kosztowej.
Analiza ostatnich wyników finansowych pokazuje, jak trudne warunki rynkowe wpływają na działalność firmy. Segment PepsiCo Foods North America, w skład którego wchodzi Frito-Lay, odnotował spadek zysku operacyjnego o 6 proc. w jednym z ostatnich kwartałów. Przychody w tym segmencie wzrosły o 1,5 proc. do 8,31 mld USD, ale mimo to firma zmaga się z presją kosztową. W skali całej PepsiCo roczna sprzedaż utrzymuje się na poziomie około 27,5 mld USD, jednak zysk netto spadł o 14 proc. rok do roku.
Tego rodzaju restrukturyzacje nie są wyjątkowe w sektorze spożywczym, gdzie globalni gracze szukają oszczędności i efektywniejszych sposobów dystrybucji. Jednak zamknięcie tak długo funkcjonującego zakładu jak Rancho Cucamonga jest sygnałem, że nawet historyczne miejsca produkcji nie są wolne od presji rynkowej.
