Sto czterdzieści osiem stron, zeznania 71 świadków i jedna rekomendacja, która może zmienić układ sił w polskiej polityce pieniężnej. Sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej przyjęła w piątek sprawozdanie, w którym uznaje, że wszystkie zarzuty ze wstępnego wniosku wobec Adama Glapińskiego się potwierdziły, i rekomenduje postawienie prezesa NBP przed Trybunałem Stanu. Jak pisze money.pl, który dotarł do treści dokumentu, sam Glapiński przed komisją w ogóle się nie stawił.
Od skupu obligacji po premie prezesa
Najcięższy kaliber ma zarzut dotyczący prowadzonego w latach 2020 i 2021 skupu obligacji za 144 mld zł. Komisja uznała, że operacje te stanowiły pośrednie finansowanie deficytu budżetowego, czego zakazuje konstytucja. Autorzy sprawozdania przyznają, że NBP nigdy nie kupował papierów bezpośrednio od Skarbu Państwa, ale ich zdaniem konstrukcja z udziałem PFR, BGK i banków komercyjnych służyła obejściu zakazu. Osobny zarzut dotyczy braku właściwego upoważnienia Rady Polityki Pieniężnej dla tych operacji.
Na liście znalazły się też marcowe interwencje walutowe z 2022 r., które prezes miał zlecać jednoosobowo, bez uchwały zarządu i dokumentacji, oraz prowadzenie polityki pieniężnej wbrew celowi inflacyjnemu. W tym ostatnim punkcie komisja wskazuje obniżki stóp o 75 punktów bazowych we wrześniu i o 25 punktów w październiku 2023 r., tuż przed wyborami. W dokumencie zastrzeżono, że nie znaleziono dowodów na formalne naciski polityczne, ale polityka banku miała być obiektywnie niespójna.
Kolejne zarzuty dotyczą utrudniania pracy RPP i zarządu, w tym ograniczania dostępu do protokołów i odmowy zwołania posiedzenia na wniosek trojga członków Rady, a także wprowadzenia w błąd ministra finansów. Prezes miał zapowiadać 6 mld zł wpłaty z zysku za 2023 r., choć prognozy wskazywały na co najmniej 17,8 mld zł straty, a ostatecznie strata wyniosła 20,8 mld zł. Komisja kwestionuje też system premii kwartalnych, dzięki któremu, według ustaleń NIK, Glapiński otrzymał w 2023 r. 709,6 tys. zł nagród, oraz brak apolityczności, którego dowodem mają być wizyty w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej i zatrudnianie osób powiązanych z tą partią, w tym Adama Lipińskiego.
Zobacz również:
FINANSE · 08.10.2026Tyle naprawdę zarabia połowa Polaków. GUS pokazał nowe dane o pensjachZłoty przyjął wiadomość ze spokojem
Rynki na razie nie uciekają od polskich aktywów. W piątek rano kurs euro oscylował wokół 4,3760 zł, a dolar kosztował około 3,89 zł. Jak zauważa money.pl, scenariusz poparcia wniosku przez komisję był sygnalizowany już od środy, więc inwestorzy zdążyli go wycenić. Według komentarza XTB na złotego mocniej działały w tych dniach spadek cen ropy i osłabienie dolara niż polityczny spór o bank centralny.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Znaczenie miał też czwartkowy ton samego Glapińskiego, który po posiedzeniu RPP zasygnalizował gotowość do podwyżki stóp procentowych, jeśli presja inflacyjna się nasili. Inflacja wróciła powyżej celu NBP, więc deklaracja o możliwym zacieśnieniu wspiera złotego niezależnie od losów prezesa. Analitycy ostrzegają jednak, że eskalacja konfliktu wokół banku centralnego mogłaby odbić się na wycenie polskich obligacji skarbowych, bo zagraniczni inwestorzy cenią przewidywalność polityki pieniężnej.
Głosowanie najwcześniej za trzy tygodnie
Teraz sprawa trafia pod obrady całego Sejmu. Zgodnie z ustawą o Trybunale Stanu marszałek Włodzimierz Czarzasty musi odczekać co najmniej 21 dni, by posłowie mogli zapoznać się z wnioskiem. Dopiero potem możliwe jest głosowanie nad pociągnięciem prezesa NBP do odpowiedzialności konstytucyjnej.
Największą niewiadomą pozostaje wymagana większość. W styczniu 2024 r. Trybunał Konstytucyjny uchylił przepisy przewidujące bezwzględną większość głosów przy stawianiu prezesa NBP w stan oskarżenia oraz automatyczne zawieszenie go w obowiązkach. Interpretacje skutków tego wyroku są rozbieżne, a część posłów koalicji dopiero niedawno dowiedziała się, że orzeczenie nie zostało zakwestionowane, bo w składzie nie zasiadali sędziowie dublerzy. Od rozstrzygnięcia tego sporu prawnego może zależeć, czy najdłuższy w historii III RP konflikt wokół banku centralnego zakończy się przed Trybunałem Stanu, czy kolejnym patem.
