Centra danych obsługujące sztuczną inteligencję pochłaniają prąd w tempie, które jeszcze kilka lat temu trudno było sobie wyobrazić, a rachunek za ten apetyt coraz częściej groził zwykłym odbiorcom energii. Google postanowił pokazać, że może być inaczej, i sięgnął po rozwiązanie, które w amerykańskiej energetyce należy do rzadkości. Zamiast budować nowe bloki, zapłaci za wyciśnięcie dodatkowej mocy z reaktorów, które już działają.
96 megawatów więcej z dwóch działających elektrowni
Jak pisze bankier.pl, powołując się na agencję Bloomberg, koncern Alphabet, właściciel Google, sfinansuje rozbudowę dwóch elektrowni jądrowych należących do Southern Co. w stanie Georgia. Chodzi o elektrownie Vogtle i Hatch, które dzięki wymianie i modernizacji kluczowych elementów reaktorów zyskają łącznie 96 megawatów dodatkowej mocy. W projekt zaangażowane są także Georgia Power jako współwłaściciel obiektów oraz Southern Nuclear w roli operatora, a przedsięwzięcie wymaga jeszcze formalnego zatwierdzenia przez organy regulacyjne.
Procedura zwiększania mocy istniejących reaktorów, zamiast budowy nowych bloków od podstaw, pozwala pozyskać dodatkową energię szybciej i taniej. Dla Google to sposób na zasilenie rosnącej infrastruktury obliczeniowej bez wieloletniego oczekiwania na nowe inwestycje energetyczne.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Zobacz również:
TECHNOLOGIE · 22.09.2026Oszuści czyszczą konta bez podejrzanych linków. Nowy trik zaczyna się od zwykłego SMS-aRachunek weźmie na siebie gigant, nie gospodarstwa domowe
Najważniejsza dla mieszkańców Georgii jest jednak konstrukcja finansowa całego przedsięwzięcia. Koszty modernizacji nie obciążą portfeli indywidualnych odbiorców ani lokalnego przemysłu, bo bierze je na siebie Google. To odpowiedź na coraz głośniejsze w Stanach Zjednoczonych obawy, że boom na sztuczną inteligencję będzie windował ceny prądu dla wszystkich.
Energetyka jądrowa stała się w ostatnich latach jednym z głównych beneficjentów rozwoju AI, ponieważ jako jedno z niewielu źródeł zapewnia stabilne i bezemisyjne zasilanie przez całą dobę. Właśnie takiej energii potrzebują centra danych, które nie mogą pozwolić sobie na przerwy w dostawach ani na uzależnienie od pogody, od której zależą farmy wiatrowe i słoneczne.
