Amerykański gigant pod podwójną presją. UOKiK stawia zarzuty, UKE liczy pieniądze wydawców

Przez blisko dwa lata obowiązywania nowych przepisów polskim wydawcom nie udało się wynegocjować z Google zasad płacenia za ich treści. Teraz do gry weszło państwo, i to od razu na dwóch frontach. Urząd antymonopolowy sięgnął po najcięższy instrument, jakim dysponuje, a regulator rynku komunikacji elektronicznej po raz pierwszy w historii sam wyliczy, ile warte są artykuły polskich redakcji. Dla amerykańskiego giganta stawką są nie tylko pieniądze, lecz także precedens, który bacznie obserwuje cała Europa.

- Reklama -

Cztery spółki Google z zarzutami. W tle wyszukiwarka, News i Discover

5 października prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny postawił zarzuty czterem spółkom z grupy Google: Alphabet Inc., Google LLC, Google Ireland Limited oraz Google Poland. Jak informowały rp.pl i money.pl, urząd podejrzewa koncern o nadużywanie pozycji dominującej w negocjacjach z polskimi wydawcami prasy o wynagrodzenie za wykorzystywanie ich publikacji. Postępowanie dotyczy treści wyświetlanych w wyszukiwarce Google, serwisie Google News oraz w spersonalizowanym kanale Google Discover.

Według UOKiK koncern nie zawarł umów z większością polskich wydawców, a tam, gdzie składał propozycje finansowe, nie przekazał danych wymaganych przez prawo. Urząd wskazuje, że Google nie wyjaśnił, w jaki sposób korzysta z publikacji prasowych, jakie osiąga z tego tytułu przychody ani jakie parametry przyjął przy kalkulacji proponowanych stawek. Taka asymetria informacyjna sprawiała, że wydawcy nie byli w stanie ocenić, czy oferta jest adekwatna, ani przedstawić opartej na danych kontrpropozycji.

Za nadużywanie pozycji dominującej grozi kara do 10 proc. obrotu przedsiębiorcy. Postawienie zarzutów nie przesądza jeszcze o naruszeniu prawa, ale ton komunikatu nie pozostawia wątpliwości co do determinacji urzędu. Prezes UOKiK ocenił, że bez wymaganych danych negocjacje stały się formalnością zmierzającą do narzucenia wydawcom warunków. „Big techy nie mogą stawiać się ponad prawem”, podkreślił Tomasz Chróstny, cytowany przez rp.pl.

Google odpowiada: mamy umowy z ponad 20 polskimi wydawcami

Koncern odpiera zarzuty. Jak podało money.pl, biuro prasowe Google Polska przekonuje, że firma jest jedyną platformą stosującą na dużą skalę ustrukturyzowane podejście do wynagradzania wydawców wiadomości. Google deklaruje, że ma umowy licencyjne z ponad 5,5 tys. europejskich serwisów informacyjnych w 26 krajach Unii Europejskiej, w tym z ponad 70 serwisami polskimi. W Polsce koncern podpisał porozumienia z ponad 20 wydawcami, wśród których jest Polska Agencja Prasowa, odpowiadająca według Google za około 60 proc. treści newsowych w kraju.

Firma utrzymuje, że negocjacje w Polsce przebiegają na takich samych zasadach jak w innych państwach Europy, a umowy opierają się na jednolitym modelu i obiektywnych kryteriach, między innymi częstotliwości wyświetlania materiałów oraz przychodach reklamowych z ich podglądu. Treść decyzji UOKiK koncern, jak przekazał, analizuje. Prezes urzędu odpowiedział jednak, że samo zawarcie części umów absolutnie nie rozwiewa wątpliwości, ponieważ wiele wydawnictw wciąż pozostaje bez kontraktu.

UKE po raz pierwszy wyliczy, ile gigant ma zapłacić

Równolegle toczy się drugi, finansowy wymiar sporu. Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej prowadzi dwa postępowania, w których ustali wysokość wynagrodzeń należnych wydawcom od Google. Pierwsze dotyczy wydawców zrzeszonych w Związku Pracodawców Wydawców Cyfrowych, do którego należą między innymi Grupa Agora, Grupa Wirtualna Polska, Ringier Axel Springer Polska, TVN Warner Bros. Discovery i Interia. Drugie obejmuje Stowarzyszenie Dziennikarzy i Wydawców Repropol, współpracujące między innymi z wydawnictwami Bauer, Burda, Gremi Media, Polska Press i Grupą ZPR.

Jak wynika z informacji przekazanych PAP przez UKE, negocjacje w obu przypadkach zakończyły się fiaskiem, dlatego o stawkach rozstrzygnie prezes urzędu. ZPWC przez blisko rok negocjował z Google bezpośrednio, następnie uczestniczył w mediacji przed regulatorem, a pod koniec sierpnia 2026 r. wystąpił o administracyjne rozstrzygnięcie sporu. UKE podkreśla, że są to pierwsze tego rodzaju postępowania prowadzone w Polsce przez organ administracji. Urząd dysponuje dokumentacją negocjacji, a ponadto, jak podało money.pl, nie wyklucza sięgnięcia po dowody zgromadzone przez UOKiK, które oceni samodzielnie. Ze względu na konieczność analizy danych finansowych z kilku lat powołanie biegłego jest, według UKE, wysoce prawdopodobne.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

- Reklama -
Postępowanie Urząd Możliwy skutek dla Google
Zarzuty nadużywania pozycji dominującej wobec wydawców UOKiK kara do 10 proc. obrotu
Ustalenie wynagrodzenia dla wydawców z ZPWC UKE decyzja administracyjna określająca stawki
Ustalenie wynagrodzenia dla wydawców z Repropolu UKE decyzja administracyjna określająca stawki

Źródło: UOKiK, UKE, money.pl, rp.pl

Dyrektywa DSM dała wydawcom nowe prawo. Polska wdrożyła ją w 2024 r.

Podstawą obu spraw jest nowelizacja prawa autorskiego z 2024 r., która wdrożyła do polskiego porządku unijną dyrektywę DSM z 2019 r. Przyznała ona wydawcom prasy nowe prawo pokrewne, dzięki któremu platformy internetowe mogą korzystać z publikacji prasowych wyłącznie za wynagrodzeniem. Ustawa zobowiązuje serwisy do uzgodnienia warunków z wydawcami oraz do przekazania im informacji niezbędnych do ustalenia wysokości należności, a w razie fiaska negocjacji spór rozstrzyga właśnie prezes UKE.

Kanada i Australia już policzyły. Bruksela patrzy na AI

Polska nie jest pionierem w wymuszaniu na Google płatności za treści. W Australii od 2021 r. obowiązuje kodeks negocjacyjny News Media Bargaining Code, pod którego presją koncern zawarł umowy z tamtejszymi mediami. W Kanadzie po uchwaleniu ustawy Online News Act Google zgodził się w 2023 r. przekazywać wydawcom 100 mln dolarów kanadyjskich rocznie, choć wcześniej groził usunięciem linków do kanadyjskich serwisów z wyszukiwarki. W obu krajach przepisy pozwalają platformom uniknąć przymusowego arbitrażu, jeśli same dogadają się z redakcjami.

Presja rośnie także w Brukseli. Jak przypomniało money.pl, Komisja Europejska od grudnia 2025 r. bada, czy Google wykorzystuje treści wydawców w usługach sztucznej inteligencji bez odpowiedniego wynagrodzenia i bez możliwości sprzeciwu. Polskie rozstrzygnięcia mogą więc wyznaczyć standard dla innych rynków Unii. Pierwsza decyzja w sprawie stawek może zapaść jeszcze w tym roku, w jednym z postępowań UKE termin zakończenia sprawy przedłużono do 26 grudnia 2026 r.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi