Rosnące napięcia geopolityczne i obawy o bezpieczeństwo infrastruktury sprawiają, że coraz częściej pojawia się pytanie o finansowe przygotowanie na sytuacje kryzysowe. Eksperci podkreślają, że w razie awarii systemów bankowych czy przerw w dostawie prądu gotówka może okazać się kluczowa w codziennym funkcjonowaniu.
W ostatnich latach coraz więcej mówi się o ryzyku cyberataków, blackoutów czy zakłóceń w systemach płatniczych. W takich sytuacjach terminale płatnicze przestają działać, a dostęp do kont bankowych może być czasowo ograniczony. Właśnie dlatego banki centralne i analitycy finansowi zwracają uwagę, że fizyczna gotówka powinna pozostać elementem domowego zabezpieczenia.
Dodatkowo napięta sytuacja międzynarodowa sprawia, że wiele państw zaczyna kłaść większy nacisk na przygotowanie obywateli na różnego rodzaju kryzysy. Dotyczy to zarówno zapasów żywności czy wody, jak i podstawowych środków finansowych na najpilniejsze wydatki.
Polacy coraz częściej myślą o takim zabezpieczeniu. Dane Narodowego Banku Polskiego pokazują, że na koniec 2025 roku wartość aktywów finansowych gospodarstw domowych sięgnęła około 2,52 bln zł. Część z tych środków Polacy przeznaczają właśnie na tzw. finansową poduszkę bezpieczeństwa.
Eksperci wskazują, że domowa rezerwa gotówki nie musi być bardzo duża. Powinna jednak pozwolić na pokrycie podstawowych wydatków przez kilka dni w sytuacji, gdy dostęp do konta bankowego lub płatności elektronicznych będzie utrudniony.
Według analityków minimalna kwota na trzy dni funkcjonowania w trybie awaryjnym wynosi około 500 zł na osobę. Bezpieczniejszy poziom to około 1 000 zł, który pozwala pokryć podstawowe zakupy i transport. Największy komfort daje rezerwa sięgająca około 1 500 zł na osobę.
W przypadku rodzin całkowita kwota powinna być odpowiednio wyższa. W praktyce eksperci często wskazują widełki od około 1 000 zł na gospodarstwo domowe do nawet 5 000 zł w przypadku większych rodzin i wyższych codziennych wydatków.
Specjaliści podkreślają także, że warto przechowywać pieniądze w mniejszych nominałach, takich jak banknoty 10 zł, 20 zł czy 50 zł. W sytuacji kryzysowej wydawanie reszty może być utrudnione, dlatego drobniejsze banknoty są znacznie bardziej praktyczne.
Część ekspertów sugeruje również dywersyfikację oszczędności poprzez posiadanie niewielkiej ilości walut zagranicznych, takich jak euro czy dolar amerykański. W wielu krajach dotkniętych kryzysami gospodarczymi czy konfliktami zbrojnymi właśnie te waluty pełniły rolę powszechnego środka płatniczego.
Jednocześnie analitycy podkreślają, że trzymanie części gotówki w domu nie oznacza wycofywania wszystkich środków z banków. Chodzi raczej o rozsądne zabezpieczenie się na wypadek krótkotrwałych problemów z dostępem do systemów finansowych. W takich sytuacjach nawet niewielka rezerwa może okazać się bardzo pomocna.
źródło: forbes.pl, fakt.pl
