Inflacja w Polsce w styczniu 2026 r. wyniosła 2,2 proc. rok do roku – wynika ze wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego. To najniższy odczyt od blisko dwóch lat i wyraźny spadek w porównaniu z grudniem, gdy ceny rosły w tempie 2,4 proc.
Oznacza to, że inflacja znalazła się w przedziale celu Narodowego Banku Polskiego. Cel inflacyjny NBP wynosi 2,5 proc., a dopuszczalne odchylenie mieści się między 1,5 proc. a 3,5 proc. Odczyt na poziomie 2,2 proc. oznacza więc, że tempo wzrostu cen jest obecnie zgodne z założeniami banku centralnego.
W ujęciu miesięcznym ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 0,6 proc. w porównaniu z grudniem. To umiarkowany wzrost, który mieści się w typowych wahaniach sezonowych. W ujęciu rocznym widać jednak wyraźne wyhamowanie presji cenowej.
Spowolnienie inflacji to efekt kilku czynników. Po pierwsze, działa tzw. efekt wysokiej bazy – w ubiegłym roku ceny rosły szybciej, co teraz obniża dynamikę w porównaniach rok do roku. Po drugie, ustabilizowały się ceny paliw oraz części usług, które wcześniej mocno podbijały wskaźnik inflacji.
Niższa inflacja może mieć znaczenie dla decyzji Rady Polityki Pieniężnej. Utrzymywanie się wzrostu cen w pobliżu celu NBP zwiększa przestrzeń do ewentualnych obniżek stóp procentowych w kolejnych miesiącach. Dla kredytobiorców oznaczałoby to szansę na niższe raty, a dla gospodarki – potencjalne wsparcie dla inwestycji i konsumpcji.
Dla gospodarstw domowych spadek inflacji oznacza przede wszystkim wolniejsze tempo wzrostu kosztów życia. Ceny wciąż rosną, ale znacznie wolniej niż w okresie wysokiej inflacji z lat 2022–2023. To poprawia realną siłę nabywczą dochodów, szczególnie jeśli wynagrodzenia rosną szybciej niż ceny.
