Rosja i Chiny rozmawiały w Pekinie o tym, jak zwiększyć dostawy rosyjskiej ropy naftowej do Państwa Środka. Dla Moskwy to temat kluczowy, bo Zachód nakłada kolejne sankcje, a sprzedaż ropy do Europy praktycznie przestała się opłacać. Rosja potrzebuje więc stabilnych odbiorców w Azji, a Chiny są dziś jej najważniejszym partnerem.
O rozmowach poinformował rosyjski wicepremier Aleksandr Nowak podczas chińsko-rosyjskiego forum biznesowego w Pekinie. Powiedział, że obie strony analizują możliwość większych dostaw. W grę wchodzi m.in. zwiększenie eksportu ropy przez Kazachstan. Obecne umowy międzyrządowe pozwalają przedłużyć ten szlak na kolejne 10 lat, aż do 2033 roku.
Chiny już teraz kupują ogromne ilości rosyjskiej ropy. Importują około 1,4 mln baryłek dziennie drogą morską oraz około 900 tys. baryłek dziennie rurociągami. To efekt zmian po 2022 roku, kiedy Rosja, po ataku na Ukrainę i zachodnich sankcjach, zaczęła przerzucać sprzedaż z Europy do Azji. W praktyce to właśnie Chiny i Indie stały się głównymi klientami rosyjskiej ropy.
Sytuację komplikuje jednak nowy ruch Stanów Zjednoczonych. USA wprowadziły sankcje na Rosnieft i Łukoil, czyli dwóch największych rosyjskich producentów ropy. W praktyce oznacza to, że firmy i kraje handlujące z nimi mogą mieć problemy z rozliczeniami w dolarach i dostępem do zachodnich rynków. Termin graniczny na zakończenie transakcji to 21 listopada, więc na rynku pojawiło się sporo nerwowości.
Po ogłoszeniu sankcji część chińskich państwowych firm naftowych tymczasowo ograniczyła zakupy rosyjskiej ropy transportowanej statkami. Znacznie bezpieczniejsze są dostawy rurociągami, bo ten handel jest mniej narażony na blokady i trafia bezpośrednio do chińskich spółek, takich jak PetroChina.
Indie, które są drugim największym odbiorcą rosyjskiej ropy, także zmieniają strategię. W listopadzie zwiększyły import, żeby zrobić zapasy przed wejściem sankcji w życie, ale w kolejnych miesiącach prawdopodobnie będą szukały innych dostawców.
Dla Rosji wniosek jest prosty: jeśli chce utrzymać wpływy z ropy, musi jeszcze mocniej oprzeć się na Azji, zwłaszcza na Chinach. Rozmowy Putina i Xi pokazują, że Moskwa liczy na to, że mimo presji Zachodu uda się nie tylko utrzymać eksport do Chin, ale też go powiększyć.
