Niemcy dopłacają do mieszkań jak nigdy od 20 lat. Prawie 5 mld euro trafiło głównie do emerytów

W kraju, który przez dekady uchodził za raj stabilnych czynszów, coraz więcej rodzin nie jest w stanie opłacić mieszkania bez pomocy państwa. Jak podaje Federalny Urząd Statystyczny w Wiesbaden, w 2025 r. z dodatku mieszkaniowego Wohngeld korzystało najwięcej niemieckich gospodarstw domowych od co najmniej dwóch dekad. Dane opisuje bankier.pl.

- Reklama -

90 tysięcy nowych wniosków w rok

Liczba gospodarstw domowych pobierających Wohngeld wzrosła w ciągu roku o około 90 tys., czyli o 7,2 proc. Zestawiając te liczby, można oszacować, że wsparcie pobiera już około 1,3 mln gospodarstw. Łączna kwota wypłaconych świadczeń sięgnęła blisko 5 mld euro i była o ponad 6 proc. wyższa niż rok wcześniej.

Za rosnącą liczbą beneficjentów stoją dwa mechanizmy. Pierwszy to realny wzrost czynszów i kosztów utrzymania mieszkań, który spycha kolejne rodziny poniżej progów dochodowych uprawniających do pomocy. Drugi to coroczne, ustawowe waloryzacje tych progów, pomyślane jako kompensata drożejącego najmu. Każde podniesienie progu automatycznie poszerza grono uprawnionych, a więc i rachunek dla federalnego budżetu.

Od 217 euro na wschodzie po 339 euro w Hesji

Statystyczny obraz niemieckiej pomocy mieszkaniowej jest mocno zróżnicowany regionalnie. Najszybciej, o 12,9 proc., przybywało beneficjentów w Szlezwiku-Holsztynie, podczas gdy w Berlinie wzrost wyniósł zaledwie 1,7 proc. Różna jest też wysokość wsparcia: przeciętne świadczenie waha się od 217 euro miesięcznie w Meklemburgii-Pomorzu Przednim do 339 euro w Hesji, gdzie koszty najmu należą do najwyższych w kraju.

Wohngeld w 2025 r. Dane
Wzrost liczby gospodarstw ze wsparciem +90 tys. (+7,2 proc.)
Łączne wypłaty blisko 5 mld euro (+6 proc. r/r)
Najniższe przeciętne świadczenie 217 euro (Meklemburgia-Pomorze Przednie)
Najwyższe przeciętne świadczenie 339 euro (Hesja)
Najszybszy przyrost beneficjentów Szlezwik-Holsztyn, +12,9 proc.

Źródło: Federalny Urząd Statystyczny (Destatis)

Progi rosną, kolejka się wydłuża

Wohngeld to świadczenie dla osób, które pracują lub mają własny dochód, na przykład emeryturę, ale zbyt niski, by udźwignąć koszty mieszkania. Tym różni się od zasiłków socjalnych dla osób bez środków do życia, w których koszty mieszkania pokrywa osobny system. Właśnie dlatego statystyki Wohngeld są tak czułym barometrem: pokazują, jak szeroka jest grupa ludzi formalnie samodzielnych finansowo, którym mimo to nie domyka się domowy budżet.

Niemiecki ustawodawca co roku podnosi progi i stawki, by świadczenie nadążało za kosztami najmu, i każda taka waloryzacja poszerza krąg uprawnionych. Efekt jest paradoksalny: im hojniej państwo kompensuje drogie mieszkania, tym większa część społeczeństwa formalnie kwalifikuje się do pomocy, a wydatki budżetowe rosną nawet bez pogorszenia sytuacji materialnej samych gospodarstw.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Emerytura nie starcza na czynsz

Podobny instrument działa także w Polsce, gdzie dodatki mieszkaniowe wypłacają gminy, choć skala programu i kryteria dochodowe są nieporównywalnie skromniejsze niż za Odrą. Niemiecki przykład bywa przywoływany w krajowej debacie jako ostrzeżenie: gdy podaż mieszkań trwale nie nadąża za popytem, państwo prędzej czy później zaczyna dopłacać do czynszów na masową skalę, a te dopłaty częściowo podbijają stawki najmu.

- Reklama -

Najbardziej wymowna jest struktura beneficjentów. W ponad połowie gospodarstw domowych korzystających z Wohngeld głównym źródłem utrzymania są świadczenia emerytalne lub rentowe. Niemiecki dodatek mieszkaniowy stał się więc w praktyce narzędziem podtrzymywania seniorów, których emerytury nie nadążają za kosztami mieszkania, zwłaszcza w drogich metropoliach zachodnich landów.

Rekord w statystykach Wohngeld dopisuje się do dłuższej listy sygnałów o kondycji niemieckich gospodarstw domowych. Wysokie koszty energii po kryzysie z lat 2022 i 2023, drożejący najem w metropoliach i słaba koniunktura w przemyśle składają się na obraz społeczeństwa, które coraz ostrożniej wydaje pieniądze. Budżet federalny amortyzuje te napięcia kolejnymi transferami, ale każdy z nich powiększa wydatki socjalne, o które politycy w Berlinie toczą coraz ostrzejsze spory.

Dla Polski to więcej niż ciekawostka zza Odry. Niemcy pozostają największym partnerem handlowym polskich firm, a kondycja tamtejszych gospodarstw domowych przekłada się na popyt, który ciągnie polski eksport mebli, żywności czy materiałów budowlanych. Rosnąca część niemieckich budżetów domowych pochłaniana przez czynsze to mniej pieniędzy na konsumpcję, na której zarabiają także dostawcy znad Wisły. Jednocześnie niemiecki przykład pokazuje, dokąd prowadzi wieloletni niedobór nowych mieszkań: nawet zamożne społeczeństwo kończy z milionami rodzin na państwowych dopłatach do czynszu. To lekcja, która powinna interesować każdego, kto planuje polską politykę mieszkaniową na kolejną dekadę, zanim krajowe statystyki zaczną przypominać te z Wiesbaden.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi