Część klientów sklepów zauważyła to dopiero przy półce, inni przy kasie. Z dnia na dzień dostępność niektórych wyrobów się zmieniła, a ceny kolejnych idą w górę. Choć dla wielu konsumentów to tylko kolejna regulacja, dla rynku oznacza realne przetasowania, a dla budżetu państwa kolejne wpływy.
Zmiany dotyczą segmentu, który w ostatnich latach dynamicznie rósł i był postrzegany jako alternatywa dla tradycyjnych papierosów. Teraz jednak został objęty dodatkowymi ograniczeniami, które jak podkreślają urzędnicy mają zmniejszyć jego atrakcyjność. W praktyce oznacza to mniej wyboru dla klientów i wyższe ceny.
Od stycznia obowiązują przepisy zakazujące sprzedaży aromatyzowanych wkładów do podgrzewaczy tytoniu. Z rynku znikają warianty smakowe, w tym owocowe i mentolowe. W sprzedaży pozostaną wyłącznie produkty o smaku tytoniu. Regulacje zrównują pod tym względem podgrzewane wyroby tytoniowe z klasycznymi papierosami, które już wcześniej objęto podobnymi ograniczeniami.
Sprzedawcy mogą jeszcze przez ograniczony czas oferować produkty wprowadzone do obrotu przed wejściem w życie przepisów. Okres przejściowy wynosi maksymalnie dziewięć miesięcy. Po jego zakończeniu aromatyzowane wkłady całkowicie znikną z legalnej sprzedaży.
Na tym jednak zmiany się nie kończą. Równolegle weszły w życie kolejne podwyżki akcyzy. Stawki na papierosy wzrosły o 20 proc., na tytoń do palenia o 30 proc., a na cygara i cygaretki również o 20 proc. To element wieloletniej mapy akcyzowej, która zakłada systematyczne podnoszenie podatków na wyroby tytoniowe.
Efekt dla konsumentów jest łatwy do przewidzenia. Ceny rosną. Branżowe szacunki wskazują, że w skali roku paczka papierosów może zdrożeć o kilka złotych, a droższe będą także inne wyroby objęte wyższą akcyzą. Podwyżki obejmują również segment produktów alternatywnych, które dotychczas były postrzegane jako mniej obciążone fiskalnie.
Producenci i część handlu zwracają uwagę, że nowe regulacje mogą wpłynąć na sprzedaż i ograniczyć wpływy z akcyzy w niektórych segmentach. Z drugiej strony rząd argumentuje, że celem zmian jest ochrona zdrowia publicznego i ograniczenie sięgania po wyroby tytoniowe, zwłaszcza przez młodsze osoby.
Dla palaczy oznacza to jedno. Mniej wyboru i wyższe ceny. A to dopiero kolejny etap zmian, które zgodnie z zapowiedziami nie są jeszcze ostatnim słowem ustawodawcy.
