Drogie paliwo stało się żyłą złota nie tylko dla rafinerii, lecz także dla cyberprzestępców. CERT Polska ostrzega przed zorganizowaną kampanią fałszywych reklam w mediach społecznościowych, które obiecują rabaty na tankowanie, myjnię i zakupy na stacjach, a w rzeczywistości służą wyłudzaniu danych kart płatniczych. O sprawie piszą bankier.pl i innpoland.pl.
Schemat jest dopracowany w każdym szczególe. Reklamy sygnowane są logo Orlenu, a niekiedy także znakami banków, co ma uśpić czujność kierowców. Po kliknięciu w link użytkownik trafia na stronę łudząco przypominającą oficjalny serwis promocyjny, gdzie w zamian za rzekomy kod rabatowy ma podać numer telefonu, a następnie pełne dane karty płatniczej.
Zamiast zniżki znika saldo
Żadnego programu rabatowego po kliknięciu nie ma, jest strona przygotowana przez oszustów, ostrzega CERT Polska cytowany przez bankier.pl. Kto wpisze dane karty, dobrowolnie przekazuje przestępcom dostęp do swoich pieniędzy. Ofiary muszą liczyć się nie tylko z utratą środków, ale też z kolejnymi próbami wyłudzeń, bo raz pozyskane dane krążą potem między grupami przestępczymi.
Eksperci przypominają żelazną zasadę: wyjątkowo korzystne oferty to najczęściej próba oszustwa. Każdą promocję należy weryfikować u źródła, czyli na oficjalnej stronie lub w aplikacji firmy, której logo widnieje w reklamie, a nie przez sponsorowane posty w mediach społecznościowych.
Zobacz również:
TECHNOLOGIE · 05.10.2026Trump oddał nadzór nad AI szefowi wywiadu. W tle wyścig z ChinamiPrzestępcy jadą na fali tanich cen
Kampania oszustów nieprzypadkowo zbiegła się z paliwową gorączką. Od piątku na stacjach obowiązują ceny maksymalne w ramach pakietu CPN, a według biznes.interia.pl we wtorek benzyna 95 kosztuje najwyżej 6,79 zł, a diesel 7,82 zł za litr. Kierowcy masowo szukają dodatkowych zniżek i okazji, co tworzy idealny klimat dla fałszywych programów rabatowych. Przestępcy od lat podążają za sezonowymi emocjami: latem podszywają się pod biura podróży, zimą pod sprzedawców węgla, a dziś pod stacje paliw.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Skala podobnych wyłudzeń rośnie z każdym miesiącem. Obok fałszywych rabatów paliwowych bankier.pl opisuje pokrewne schematy: klienci aplikacji zakupowych proszą kurierów o kupno kart podarunkowych i wyłudzają zdjęcia kodów, a mieszkanka Wielkopolski straciła 97 tys. zł na promowanej w serwisie TikTok fałszywej ofercie pracy przy pakowaniu gumek do włosów.
Podejrzaną stronę można zgłosić w minutę
Każdy, kto natknie się na podejrzaną reklamę lub stronę, może pomóc w jej zablokowaniu. Jak przypomina innpoland.pl, zgłoszenia przyjmowane są przez formularz w serwisie incydent.cert.pl oraz w aplikacji mObywatel w usłudze Bezpiecznie w sieci. Zgłoszone domeny trafiają na listę ostrzeżeń CERT, dzięki czemu operatorzy blokują do nich dostęp i chronią kolejnych internautów.
Najprostsza reguła bezpieczeństwa brzmi: prawdziwe promocje paliwowe nigdy nie wymagają podawania pełnych danych karty płatniczej na stronie z reklamy. Oficjalne programy lojalnościowe stacji działają w ich własnych aplikacjach, a rabat nalicza się przy kasie, nie przez internetowy formularz. Chwila nieuwagi przy kuszącej ofercie może kosztować więcej niż rok tankowania bez żadnych zniżek.
