Podatek od nieruchomości w Polsce może przejść jedną z największych zmian od lat. Nowa propozycja Lewicy zakłada odejście od obecnego systemu opartego na metrażu i powiązanie daniny z wartością mieszkania.
Dziś właściciele płacą relatywnie niewiele. Przy maksymalnej stawce 1,25 zł za metr kwadratowy, roczny podatek za 50-metrowe mieszkanie to około 60 zł. W nowym modelu sposób liczenia miałby się całkowicie zmienić.
Podstawą wyliczeń byłaby rynkowa wartość lokalu. Docelowo dane mają pochodzić z państwowego systemu monitorującego transakcje, jednak zanim zacznie działać, wykorzystywane byłyby wskaźniki publikowane przez administrację.
Na pierwszy rzut oka właściciele jednego mieszkania nie odczuliby dużej zmiany. W największych miastach podatek nadal wynosiłby około 100 zł rocznie. Projekt uderza jednak przede wszystkim w osoby posiadające więcej nieruchomości.
W przypadku kolejnych mieszkań stawki rosną gwałtownie. Początkowo podatek miałby wynosić 0,5 proc. wartości lokalu, a docelowo nawet 1,5 proc.. Oznacza to, że w dużych miastach rachunki mogłyby sięgnąć kilku tysięcy złotych rocznie za jedno mieszkanie.
Dla przykładu – w Warszawie podatek od trzeciego mieszkania o powierzchni 50 m² wyniósłby najpierw około 2,7 tys. zł, a w kolejnych latach mógłby wzrosnąć do ponad 8 tys. zł rocznie. W innych dużych miastach kwoty również byłyby wysokie i sięgałyby kilku tysięcy złotych.
Autorzy projektu nie ukrywają celu zmian. Chodzi o ograniczenie traktowania mieszkań jako formy inwestycji oraz zwiększenie dostępności lokali dla osób kupujących je na własne potrzeby.
Eksperci rynku nieruchomości podchodzą do pomysłu sceptycznie. Zwracają uwagę, że wycena mieszkań na podstawie uśrednionych wskaźników może być niedokładna i prowadzić do licznych sporów.
Pojawiają się też wątpliwości praktyczne – np. jak określić kolejność mieszkań w portfelu właściciela czy jak uwzględnić różnice w standardzie i lokalizacji.
Największe obawy dotyczą jednak skutków dla najemców. Zdaniem specjalistów wyższe podatki mogą zostać przeniesione na lokatorów poprzez wzrost czynszów.
źródło: bankier.pl
