Dobrze zaopatrzona spiżarnia przestaje być w Polsce reliktem czasów niedoboru, a staje się świadomą strategią domowego budżetu. Z najnowszej edycji badania Barometr Providenta, przeprowadzonego w sierpniu przez instytut Danae metodą CAWI na próbie 1005 dorosłych Polaków, wynika, że 27,8 proc. z nas utrzymuje większe zapasy żywności niż jeszcze 2 do 3 lat temu. Co dziewiąty badany mówi wręcz o zapasach zdecydowanie większych.
Prawie połowa nie zmieniła nawyków, ale kierunek jest jeden
Największą grupę, 46,9 proc. respondentów, stanowią osoby, które niczego w swoich zwyczajach nie zmieniły. Zapasy ograniczyło zaledwie 10,7 proc. badanych. Saldo zmian jest więc jednoznaczne: na każdego Polaka, który redukuje domowe rezerwy, przypada blisko trzech, którzy je rozbudowują.
Jak zmieniły się zapasy żywności w polskich domach (proc. odpowiedzi)
mam większe zapasy niż kilka lat temu: 27,8 proc.
nic się nie zmieniło: 46,9 proc.
ograniczyłem zapasy: 10,7 proc.
Źródło: Barometr Providenta, instytut Danae, sierpień 2026
Różnice widać za to w zasobności domowych magazynów. Jak podaje forsal.pl, 32,5 proc. gospodarstw ma zapasy wystarczające najwyżej na tydzień, ale co piąte, dokładnie 20,2 proc., zgromadziło żywność na ponad miesiąc. Wyraźnie odstają seniorzy: w grupie powyżej 65 lat ponad połowa badanych deklaruje rezerwy na co najmniej dwa tygodnie, podczas gdy wśród osób w wieku 25 do 34 lat taki poziom wskazuje niecałe 29 proc.
Ceny działają najmocniej, ale strachów jest więcej
Autorzy badania zapytali też o motywacje. Rosnące ceny mają duży lub bardzo duży wpływ na decyzje zakupowe 44,7 proc. respondentów, a po doliczeniu osób deklarujących wpływ umiarkowany odsetek rośnie do 75,5 proc. Kupowanie na zapas, gdy produkt jest w promocji, stało się dla wielu gospodarstw metodą obrony przed inflacją, którą widać w każdym koszyku.
Na tym lista się nie kończy. Ponad 60 proc. badanych przyznaje, że na ich podejście do zapasów wpływają obawy o jakość żywności, niestabilna sytuacja międzynarodowa, ekstremalne zjawiska pogodowe oraz ogólna niepewność co do przyszłości. Jak zauważa dlahandlu.pl, 82,6 proc. Polaków uważa, że warto mieć w domu rezerwę podstawowych produktów na wypadek problemów z możliwością zrobienia zakupów. Prawie trzy czwarte dostrzega też zalety domowych przetworów, które wracają do łask jako sposób na tańsze i przewidywalne jedzenie.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Zobacz również:
BIZNES · 28.09.2026Newag niemal podwoił kwartalny zysk. Moce produkcyjne wyprzedane do końca 2029 r.Spiżarnia wraca do łask razem z przetworami
Badanie pokazuje także renesans domowego przetwórstwa. Ponad 73 proc. respondentów dostrzega korzyści z własnych przetworów, które pozwalają zamknąć w słoiku letnie ceny warzyw i owoców. W połączeniu z zakupami na promocjach daje to gospodarstwom poczucie kontroli nad wydatkami, a przy okazji odpowiada na obawy o jakość żywności, wskazywane przez ponad 60 proc. badanych. W czasach drożyzny oszczędzanie przestało być wstydliwe i stało się racjonalną strategią domowego budżetu.
Polacy podchodzą przy tym do tematu pragmatycznie. W deklaracjach nie widać budowania domowych magazynów na wypadek katastrofy, lecz rozsądne zabezpieczenie na kilka dni lub tygodni. Wciąż jednak co trzecie gospodarstwo, dokładnie 32,5 proc., ma zapasy najwyżej na tydzień, co przy dłuższej przerwie w dostawach albo chorobie domowników oznacza konieczność natychmiastowych zakupów.
Ciekawie wypada zestawienie pokoleń. Seniorzy, którzy pamiętają puste półki sprzed dekad, traktują pełną spiżarnię jako oczywistość i to oni najczęściej deklarują rezerwy na ponad dwa tygodnie. Trzydziestolatkowie, wychowani w epoce sklepów czynnych do północy i dostaw w kwadrans, dopiero uczą się planowania zapasów, a skłaniają ich do tego kolejne kryzysy, od pandemii po wojnę za wschodnią granicą.
Handel już liczy zyski z nowego nawyku
Dla sieci handlowych i producentów żywności trwałej to informacja o realnej zmianie popytu. Konsument robiący zapasy częściej wybiera opakowania zbiorcze, produkty o długim terminie przydatności i promocje wielosztukowe, a jego koszyk jest większy, choć wizyty w sklepie rzadsze. To woda na młyn dyskontów i hurtowni typu cash and carry, które od miesięcy rozbudowują ofertę produktów do przechowywania, od konserw po słoiki na przetwory.
Trend ma też drugie dno, istotne dla całej gospodarki. Zapasy w domach działają jak bufor: gdy konsumenci czują niepewność, wolą zamrozić gotówkę w mące, cukrze i konserwach, niż trzymać ją na niskooprocentowanym koncie. Skala tego zjawiska pozostaje na razie rozsądna, bo badanie nie pokazuje paniki, lecz ostrożne zabezpieczanie się. Dla producentów żywności to jednak czytelny sygnał, że polski konsument na dobre przestawił się z kupowania na bieżąco na kupowanie z zapasem i uwzględnia w domowym budżecie ryzyka, o których jeszcze kilka lat temu w ogóle nie myślał.
