Senat przyjął ustawę, która mocno podnosi akcyzę na alkohol w najbliższych latach. Głosowanie odbyło się w czwartek i zakończyło się bez żadnych poprawek. Za było 62 senatorów, przeciw 28. Teraz dokument trafia do prezydenta Karola Nawrockiego. To od jego decyzji zależy, czy nowe stawki wejdą w życie od 1 stycznia 2026 r.
Najważniejsza zmiana polega na tym, że podwyżki będą dużo większe niż wcześniej planowano. W pierwotnej „mapie drogowej” Sejm zakładał wzrost akcyzy o 5 proc. rocznie. Nowa ustawa przewiduje skok o 15 proc. w 2026 r. oraz kolejne 10 proc. w 2027 r. Ministerstwo Finansów szacuje, że już w przyszłym roku budżet państwa zyska na tym około 1,96 mld zł dodatkowych wpływów.
Problem w tym, że los ustawy nie jest pewny. Prezydent Karol Nawrocki jeszcze w sierpniu 2025 r. zapowiadał, że nie zgodzi się na podnoszenie podatków i może nie podpisać tej nowelizacji. Jeśli rzeczywiście ją zawetuje, Sejm musiałby zebrać większość do odrzucenia weta, żeby przepisy mogły wejść w życie.
Rząd tłumaczy podwyżki względami zdrowotnymi i społecznymi. Ministerstwo Finansów wskazuje, że alkohol jest w Polsce coraz łatwiej dostępny cenowo, a jego skutki są bardzo kosztowne. Według danych Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom koszty społeczne i ekonomiczne związane ze spożyciem alkoholu wynoszą około 93,3 mld zł rocznie. Dla porównania wpływy z akcyzy to około 13,4 mld zł.
Branża alkoholowa krytykuje nowe stawki. Producenci ostrzegają, że tak duże podwyżki mogą zwiększyć szarą strefę i ograniczyć legalną sprzedaż. Zwracają też uwagę, że jeśli plan wejdzie w życie, to w latach 2022–2027 akcyza na wyroby spirytusowe wzrośnie łącznie o około 60 proc. Branża podkreśla również, że już dziś polska akcyza jest o około 30 proc. wyższa niż w Niemczech.
