Około 5 tys. żołnierzy z rodzinami, szkoły, przychodnie i całe zaplecze logistyczne. Budowa bazy to jest tak naprawdę budowa małego miasteczka, mówi wiceminister obrony narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, cytowana przez bankier.pl. Rząd przygotowuje specustawę, która ma sprawić, że ta inwestycja nie ugrzęźnie w standardowych procedurach.
Dwie lokalizacje na zachodzie kraju
Stała baza wojsk amerykańskich miałaby powstać na zachodzie Polski, a w grze pozostają dwie lokalizacje, których MON oficjalnie nie ujawnia. Kryteria wyboru są czysto praktyczne: bliskość dużego lotniska i dużej aglomeracji. Jak pisze rp.pl, media wymieniają wśród analizowanych obszarów okolice Wrocławia, Poznania i Szczecina, a sami Amerykanie uznają zachód kraju za miejsce bezpieczniejsze niż wschodnia flanka.
Specustawa ma określić procedury budowy oraz podział kompetencji między resortami. To rozwiązanie znane z innych strategicznych inwestycji, od terminalu LNG po elektrownię jądrową, które pozwala omijać wąskie gardła zwykłego procesu inwestycyjnego, od wywłaszczeń po pozwolenia środowiskowe.
Kalendarz decyzji leży w Waszyngtonie
Harmonogram sprawy wyznaczają terminy za oceanem. Raport o obecności wojsk USA w Europie trafi 1 listopada do sekretarza obrony Pete’a Hegsetha, a 1 grudnia na biurko prezydenta Donalda Trumpa. Dopiero po tej dacie można oczekiwać ostatecznej decyzji o stałej bazie w Polsce.
Polska od lat buduje argumentację pod taką decyzję. Jak przypomina rp.pl, Warszawa deklaruje gotowość pokrycia kosztów infrastruktury i współfinansowania pobytu żołnierzy kwotą około 15 tys. dolarów rocznie na każdego z nich. Przy sprawnym przebiegu procesu inwestycja mogłaby zostać ukończona nawet w 2029 r.
Zobacz również:
BIZNES · 25.09.2026Grupa Kęty zarobiła w kwartał 201 mln zł. Jeden segment urósł aż o 30 proc.Kontrakt, o jakim marzy branża budowlana
Dla polskiego biznesu baza na 5 tys. żołnierzy z rodzinami to perspektywa zamówień liczonych w miliardach złotych. Małe miasteczko oznacza kubaturę mieszkalną, drogi, sieci, obiekty sportowe i usługowe, a potem wieloletnie kontrakty na utrzymanie całej infrastruktury. Doświadczenia z rozbudowy baz w Powidzu i Redzikowie pokazują, że przy takich projektach zarabiają zarówno generalni wykonawcy, jak i lokalni podwykonawcy oraz dostawcy usług.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Region, który wygra rywalizację o lokalizację, zyska też stały dopływ pieniędzy z konsumpcji. Kilka tysięcy amerykańskich rodzin z żołdem wydawanym na miejscu to dla lokalnej gospodarki impuls porównywalny z dużą fabryką, tyle że odporny na koniunkturę.
W tle gra o Patrioty
Równolegle do rozmów o bazie Polska zabiega o coś, co dla przemysłu obronnego może być jeszcze cenniejsze. Jak wynika z wypowiedzi wiceminister przytaczanych przez bankier.pl, niezależnie od wątku ukraińskiego Warszawa stara się o ulokowanie w Polsce centrum serwisowego i produkcji rakiet do systemów Patriot.
Serwis i produkcja oznaczałyby transfer technologii oraz stałe miejsca pracy w zbrojeniówce, a nie tylko jednorazowy kontrakt budowlany. W połączeniu ze stałą bazą dałoby to Polsce coś, czego nie zapewni żadna rotacyjna obecność: amerykańskie aktywa, których wycofanie byłoby kosztowne także dla samego Waszyngtonu.
