Robotaksówki Tesli wożą pasażerów za pieniądze. Regulator sprawdza, czy Cybercab jest legalny

W Austin można już zamówić przejazd samochodem, który nie ma kierownicy, pedałów ani lusterek, a za kurs trzeba zapłacić jak za zwykłą taksówkę. Jak opisuje forsal.pl, komercyjne przejazdy Cybercabem, autonomiczną taksówką Tesli, ruszyły w stolicy Teksasu 3 września, a do użytku komercyjnego zarejestrowano tam około 45 takich pojazdów. Elon Musk zapowiada, że jeszcze przed końcem 2026 r. pierwszy egzemplarz trafi do klienta indywidualnego.

- Reklama -

Dwa fotele, kamery i żadnych metali ziem rzadkich

Cybercab to dwuosobowy pojazd zaprojektowany od zera z myślą o jeździe bez kierowcy. Zasięg wynosi około 472 km, a nawigacja opiera się wyłącznie na kamerach i sieci neuronowej Tesli działającej w trybie end-to-end, bez radarów i lidarów, na które stawia konkurencja. Najciekawsza inżynieryjna nowość kryje się jednak w napędzie: silnik Cybercaba nie zawiera żadnych metali ziem rzadkich, a przy tym jest o 18 proc. mniejszy i o 25 proc. lżejszy od porównywalnych jednostek z magnesami ziem rzadkich.

To odpowiedź na geopolityczne ryzyko, które wisi nad całą motoryzacją: Chiny kontrolują około 90 proc. światowego przetwarzania metali ziem rzadkich i w ostatnich latach kilkukrotnie używały tego atutu w sporach handlowych. Uproszczony stator z uzwojeniem prętowym i system smarowania zaprojektowany pod w pełni zautomatyzowany montaż mają z kolei obniżyć koszty produkcji, od których zależy rentowność całego przedsięwzięcia.

Objazdowa premiera od Waszyngtonu po Pekin

Tesla równolegle prowadzi nietypową kampanię promocyjną. Cybercab wystawiono jednocześnie w Waszyngtonie, Szanghaju i Pekinie, przy czym pokaz w szanghajskim centrum HKRI Taikoo Hui trwał od 3 do 21 września, a ekspozycja w pekińskim salonie Tesla Huamao do 27 września. Do końca roku zaplanowano prezentacje w Hongkongu, Tokio i Australii. Firma buduje globalne zainteresowanie produktem, którego na większości rynków nie można jeszcze legalnie używać.

Cybercab w liczbach Dane
zasięg ok. 472 km
liczba miejsc 2
pojazdy komercyjne w Teksasie ok. 45
start płatnych przejazdów w Austin 3 września 2026 r.
dochodzenie NHTSA od 4 września, obejmuje do 1000 sztuk

Źródło: forsal.pl

Silnik bez ziem rzadkich to cios w chińską kartę przetargową

Rezygnacja z metali ziem rzadkich ma znaczenie wykraczające poza jeden model. Jak wskazuje forsal.pl, alternatywą dla neodymowych magnesów są prawdopodobnie magnesy ferrytowe lub kompozyty aluminiowo-niklowo-kobaltowe, a więc materiały dostępne poza kontrolą Pekinu. Jeśli rozwiązanie Tesli sprawdzi się w masowej produkcji, inni producenci dostaną dowód, że da się budować wydajne napędy elektryczne bez surowców, których podaż Chiny potrafią ograniczyć w każdej chwili.

Konstrukcja podporządkowana automatyzacji montażu zdradza z kolei prawdziwą ambicję projektu. Cybercab ma powstawać w tempie i kosztach nieosiągalnych dla klasycznych linii montażowych, bo tylko wtedy flota robotaksówek zacznie zarabiać na siebie szybciej, niż się starzeje. Musk od lat powtarza, że przyszłością firmy jest sprzedaż przejazdów, a nie samochodów, i to od powodzenia tej tezy zależy dzisiejsza giełdowa wycena Tesli.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Około 45 pojazdów zarejestrowanych komercyjnie w Teksasie to na razie pilotaż, ale o dużym znaczeniu symbolicznym, bo po raz pierwszy klienci płacą za przejazdy autem zaprojektowanym od początku bez miejsca dla kierowcy. Konkurencja nie śpi: po amerykańskich miastach jeżdżą już tysiące robotaksówek innych operatorów, a chińskie firmy rozwijają własne floty na największym rynku motoryzacyjnym świata. Wystawy Cybercaba w Szanghaju i Pekinie trudno więc odczytywać inaczej niż jako rekonesans przed batalią o Chiny.

- Reklama -

Regulator pyta, czy Tesla odrobiła pracę domową

Nad całym projektem wisi jednak dochodzenie amerykańskiej agencji bezpieczeństwa ruchu drogowego NHTSA, wszczęte 4 września. Regulator sprawdza, czy Tesla właściwie zweryfikowała zgodność Cybercaba z federalnymi normami bezpieczeństwa pojazdów, a postępowanie może objąć do 1000 egzemplarzy. Samochód bez kierownicy i pedałów nie mieści się w przepisach pisanych z myślą o ludzkim kierowcy, więc każda decyzja regulatora będzie precedensem dla całej branży autonomicznych pojazdów.

Pytania regulatora nie są przy tym formalnością. Federalne standardy bezpieczeństwa wymagają od samochodów elementów, których Cybercab po prostu nie ma, od kierownicy po lusterka, a dotychczasowe zwolnienia dla pojazdów autonomicznych przyznawano w ograniczonej skali. Wynik dochodzenia przesądzi, czy Tesla będzie mogła zwiększać flotę zgodnie z planem, czy też czeka ją kosztowna przerwa i spór prawny z waszyngtońską agencją.

Dla Tesli stawka jest ogromna, bo to właśnie robotaksówki, a nie sprzedaż kolejnych aut elektrycznych, mają uzasadniać giełdową wycenę koncernu. Dla europejskich, w tym polskich firm transportowych temat wciąż pozostaje odległy, bo unijne przepisy homologacyjne nie przewidują dziś dopuszczenia takiego pojazdu do ruchu. Kierunek jest jednak wyznaczony: jeżeli model z Austin okaże się rentowny, presja na regulatorów po tej stronie Atlantyku gwałtownie wzrośnie, a wraz z nią pytania o przyszłość setek tysięcy osób, które w Europie zarabiają dziś na życie za kierownicą.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi