Giganci technologiczni znaleźli się pod rosnącą presją inwestorów. Akcjonariusze domagają się od Amazona, Microsoftu i Google większej przejrzystości w kwestii zużycia wody przez centra danych.
Chodzi o szczegółowe dane – nie tylko globalne zestawienia, ale informacje na poziomie konkretnych lokalizacji. Inwestorzy wskazują, że bez nich trudno ocenić realny wpływ działalności firm na środowisko i lokalne społeczności.
Presja pojawia się w momencie, gdy skala zużycia zasobów przez centra danych gwałtownie rośnie. Szacuje się, że w 2025 roku w Ameryce Północnej zużyły one blisko bilion litrów wody, co odpowiada rocznemu zapotrzebowaniu dużego miasta.
Problemem jest nie tylko skala, ale też lokalizacja inwestycji. Część centrów danych działa w regionach dotkniętych niedoborami wody. Według dostępnych danych nawet 42 proc. zużycia wody Microsoftu pochodzi z obszarów zagrożonych deficytem, a w przypadku Google jest to około 15 proc.
Akcjonariusze podkreślają, że obecne raporty firm są niewystarczające. W wielu przypadkach pokazują jedynie łączne zużycie, bez rozbicia na konkretne obiekty czy regiony. To utrudnia ocenę ryzyka środowiskowego i społecznego.
Sprawa nabiera znaczenia także dlatego, że część projektów centrów danych została wstrzymana po sprzeciwie lokalnych społeczności. Mieszkańcy obawiają się rosnącego zużycia wody i wpływu inwestycji na dostęp do zasobów.
Firmy technologiczne podkreślają, że pracują nad poprawą transparentności i ograniczaniem zużycia. Jednocześnie jednak nie wszystkie są gotowe ujawniać szczegółowe dane.
W efekcie rośnie napięcie między inwestorami, firmami i lokalnymi społecznościami. Dyskusja o centrach danych coraz częściej dotyczy już nie tylko technologii, ale także kosztów środowiskowych ich rozwoju.
źródło: journalrecord.com
