Giganci technologiczni znaleźli się pod rosnącą presją inwestorów. Akcjonariusze domagają się od Amazona, Microsoftu i Google większej przejrzystości w kwestii zużycia wody przez centra danych.
Chodzi o szczegółowe dane – nie tylko globalne zestawienia, ale informacje na poziomie konkretnych lokalizacji. Inwestorzy wskazują, że bez nich trudno ocenić realny wpływ działalności firm na środowisko i lokalne społeczności.
Presja pojawia się w momencie, gdy skala zużycia zasobów przez centra danych gwałtownie rośnie. Szacuje się, że w 2025 roku w Ameryce Północnej zużyły one blisko bilion litrów wody, co odpowiada rocznemu zapotrzebowaniu dużego miasta.
Problemem jest nie tylko skala, ale też lokalizacja inwestycji. Część centrów danych działa w regionach dotkniętych niedoborami wody. Według dostępnych danych nawet 42 proc. zużycia wody Microsoftu pochodzi z obszarów zagrożonych deficytem, a w przypadku Google jest to około 15 proc.
Akcjonariusze podkreślają, że obecne raporty firm są niewystarczające. W wielu przypadkach pokazują jedynie łączne zużycie, bez rozbicia na konkretne obiekty czy regiony. To utrudnia ocenę ryzyka środowiskowego i społecznego.
Zobacz również:
EKOLOGIA · 31.03.2026UE szykuje się na kryzys. Bruksela chce ograniczyć zużycie paliwSprawa nabiera znaczenia także dlatego, że część projektów centrów danych została wstrzymana po sprzeciwie lokalnych społeczności. Mieszkańcy obawiają się rosnącego zużycia wody i wpływu inwestycji na dostęp do zasobów.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródełFirmy technologiczne podkreślają, że pracują nad poprawą transparentności i ograniczaniem zużycia. Jednocześnie jednak nie wszystkie są gotowe ujawniać szczegółowe dane.
W efekcie rośnie napięcie między inwestorami, firmami i lokalnymi społecznościami. Dyskusja o centrach danych coraz częściej dotyczy już nie tylko technologii, ale także kosztów środowiskowych ich rozwoju.
źródło: journalrecord.com
