132 tys. zł podatku dochodowego od około 2,4 mld zł przychodów. Tyle, według danych przytaczanych przez Rafała Brzoskę, zapłacił za 2025 r. w Polsce DHL eCommerce. Szef InPostu zestawił tę kwotę z własnym rachunkiem wobec fiskusa i rozpętał jedną z najgłośniejszych awantur podatkowych ostatnich miesięcy. Spór opisuje money.pl.
Lista wstydu i odpowiedź z Bonn
Konflikt zaczął się od opublikowanego przez Brzoskę zestawienia, które sam nazwał „listą wstydu”. Miliarder wytknął w nim zagranicznym firmom działającym w Polsce rażącą dysproporcję między obrotami a wpłacanym podatkiem CIT. Na liście znalazł się między innymi DHL, który według Brzoski za 2024 r. zapłacił niecałe 11 tys. zł podatku dochodowego od ponad 3 mld zł przychodów.
Niemiecki koncern odpowiedział w wywiadzie udzielonym money.pl. Prezes DHL Express Polska Tomasz Buraś tłumaczył niski CIT nakładami na rozwój: „Kiedy dużo się inwestuje, koszty rosną”. To wyjaśnienie tylko podgrzało spór. „Przestańcie ściemniać!”, odpowiedział Brzoska we wpisie w serwisie X i sięgnął po kolejne liczby.
InPost wylicza: 3590 razy więcej podatku
Z danych opublikowanych przez szefa InPostu wynika, że jego grupa zapłaciła za 2025 r. w Polsce 474 mln zł CIT przy około 7,2 mld zł przychodów. W osobnym komunikacie firma podała kwotę 498,3 mln zł podatku za 2025 r., o blisko 33 proc. więcej niż rok wcześniej. Brzoska wylicza na tej podstawie, że InPost płaci 3590 razy wyższy CIT niż DHL eCommerce.
Miliarder rozprawia się też z argumentem o inwestycjach. Według przytaczanych przez niego danych InPost zainwestował w ubiegłym roku w Polsce 494 mln zł, podczas gdy DHL eCommerce 140,6 mln zł. Wyszło więc na to, że polska firma inwestuje ponad trzykrotnie więcej, a mimo to płaci nieporównanie wyższy podatek. O rachunku podatkowym rywala Brzoska mówi krótko: „Właściwie zero, niewiele więcej”.
| Dane za 2025 r. (wg publikacji Rafała Brzoski) | InPost | DHL eCommerce |
|---|---|---|
| Zapłacony CIT w Polsce | 474 mln zł | 132 tys. zł |
| Przychody w Polsce | ok. 7,2 mld zł | ok. 2,4 mld zł |
| Inwestycje | 494 mln zł | 140,6 mln zł |
Źródło: dane publikowane przez Rafała Brzoskę i komunikat InPostu, za money.pl. InPost w komunikacie podał także kwotę 498,3 mln zł CIT za 2025 r.
Zobacz również:
BIZNES · 11.10.2026Kanadyjczycy o krok od przejęcia Żabki. Brakuje już tylko jednej zgodySpór szerszy niż dwie firmy kurierskie
Awantura między InPostem a DHL dotyka czułego punktu polskiej debaty gospodarczej. Od lat kolejne rządy zapowiadają uszczelnienie CIT płaconego przez międzynarodowe koncerny, które dzięki rozliczeniom wewnątrzgrupowym, opłatom licencyjnym i kosztom finansowania potrafią przez lata wykazywać w Polsce minimalne zyski. Publikowane co roku przez Ministerstwo Finansów dane o rozliczeniach największych podatników regularnie pokazują firmy z miliardowymi przychodami i zerowym podatkiem.
Brzoska, od niedawna najbardziej rozpoznawalny ambasador tezy, że polskie firmy dźwigają nieproporcjonalnie dużą część ciężarów publicznych, uczynił z tematu oręż wizerunkowy. Dla InPostu, który konkuruje z globalnymi graczami o rynek przesyłek e-commerce, zestawienie podatkowych rachunków to także element walki o klienta i regulatora.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Fiskus na razie milczy
W sporze nie zabrał dotąd głosu ten, kogo dotyczy on najbardziej, czyli Krajowa Administracja Skarbowa. Niski CIT przy wysokich przychodach nie oznacza automatycznie nieprawidłowości, bo firma może legalnie rozliczać straty z lat ubiegłych czy wysoką amortyzację. Problem w tym, że skala rozbieżności między porównywalnymi konkurentami działającymi na tym samym rynku każe pytać o szczelność systemu.
Jedno jest pewne: publiczne licytowanie się na podatkowe rachunki weszło do stałego repertuaru polskiego biznesu. A gdy po jednej stronie stoi najgłośniejszy polski miliarder, a po drugiej globalny koncern logistyczny, każda kolejna odsłona sporu będzie rozgrywać się na oczach milionów klientów obu firm.
Licytacja, w której stawką jest regulacja
Publiczny spór o CIT toczy się w momencie, gdy rząd szuka dodatkowych dochodów budżetowych, a resort finansów zapowiada kolejne narzędzia uszczelniające, od globalnego podatku minimalnego po ostrzejsze raportowanie rozliczeń wewnątrzgrupowych. Każdy przykład rażącej dysproporcji między obrotem a podatkiem dostarcza argumentów zwolennikom zaostrzenia przepisów. Brzoska, nagłaśniając rachunki konkurenta, de facto lobbuje więc za rozwiązaniami, które uderzyłyby w zagraniczne grupy kapitałowe, a oszczędziły firmy rozliczające zyski w kraju.
Druga strona też ma swoje racje. Międzynarodowe koncerny zatrudniają w Polsce dziesiątki tysięcy osób, płacą składki, PIT pracowników i podatki lokalne, a niski CIT w pojedynczym roku może wynikać z legalnego rozliczania wcześniejszych strat lub wysokich nakładów. Problem w tym, że opinia publiczna rzadko wnika w takie niuanse, a zestawienie dwóch liczb, 474 mln zł wobec 132 tys. zł, działa na wyobraźnię mocniej niż najbardziej rzetelna nota księgowa. W wojnie o narrację InPost na razie wyraźnie prowadzi.
