Jeszcze na początku października Pekin publicznie odrzucał propozycje Brukseli i przekonywał, że dobrowolne ograniczenia eksportu naruszają zasady Światowej Organizacji Handlu. W piątek 9 października, po dwóch dniach rozmów w stolicy Chin, unijny komisarz ds. handlu Maroš Šefčovič ogłosił jednak wstępne porozumienie, które tydzień wcześniej wydawało się poza zasięgiem. Pekin po raz pierwszy zgodził się przyhamować eksport samochodów, zanim spór przerodził się w otwartą wojnę handlową.
Uzgodnienia wynegocjowane z chińskim ministrem handlu Wangiem Wentao wieńczą 3 miesiące intensywnych negocjacji. Komisarz nazwał je odczuwalnym, kluczowym pierwszym krokiem i podkreślił, że Chiny po raz pierwszy przystały na ograniczenie eksportu bez wcześniejszej eskalacji napięć. O sprawie informowały m.in. bankier.pl i rp.pl.
O połowę mniej hybryd, niż zakładały prognozy
Porozumienie obejmuje samochody hybrydowe, w tym hybrydy plug-in ładowane z gniazdka. Według Šefčoviča w ciągu najbliższych 4 lat do Unii trafi o ponad połowę mniej chińskich hybryd, niż wynikało z wewnętrznych prognoz Komisji Europejskiej, co w praktyce oznacza kilka milionów samochodów. Nie chodzi przy tym o natychmiastowe cięcie obecnych dostaw, lecz o zahamowanie ich dalszego, gwałtownego wzrostu.
Mechanizm, który ma do tego doprowadzić, nie został ujawniony, podobnie jak harmonogram i zasady podziału limitów między producentów. Wspólny komunikat opublikowany przez stronę chińską nie zawiera żadnej liczby, a ministerstwo handlu w Pekinie poinformowało jedynie o porozumieniu w sprawie handlu pojazdami hybrydowymi zgodnym z regułami WTO. Ustalenia muszą jeszcze zatwierdzić przywódcy państw Unii na szczycie w Brukseli 15 i 16 października.
Furtka, która urosła do 200 tys. aut miesięcznie
Źródłem sporu są wprowadzone 2 lata temu unijne cła na chińskie samochody elektryczne, sięgające od 7,8 do 35,3 proc. Hybryd plug-in nie objęły, więc chińscy producenci błyskawicznie przestawili eksport na te modele. Jak podaje rp.pl, miesięczne dostawy chińskich hybryd do Europy wzrosły w ciągu 3 lat z niespełna 10 tys. do blisko 200 tys. sztuk.
Skalę zjawiska pokazują dane chińskiego stowarzyszenia producentów CPCA, przytaczane przez serwis carnewschina.com. Od stycznia do sierpnia 2026 r. Chiny wysłały do Unii 1,56 mln gotowych samochodów.
| Rodzaj napędu | Eksport z Chin do UE (I-VIII 2026) | Zmiana rok do roku |
|---|---|---|
| Elektryki (BEV) | 630 tys. | +49 proc. |
| Hybrydy plug-in (PHEV) | 490 tys. | +179 proc. |
| Hybrydy klasyczne (HEV) | 270 tys. | +142 proc. |
Źródło: CPCA za carnewschina.com
Według ACEA w pierwszej połowie 2026 r. chińskie marki odpowiadały za 14 proc. europejskiego rynku hybryd i nawet 25 proc. segmentu plug-in, podczas gdy w 2024 r. ich udział w tych segmentach wynosił 2 proc. Właśnie dlatego Bruksela proponowała wcześniej ograniczenie udziału chińskich hybryd do około 15 proc. rynku, co Pekin początkowo odrzucił.
Zobacz również:
BIZNES · 12.10.2026Wielu Polaków z pompami ciepła popełnia ten błąd. Tauron policzył, ile tracąNiższe cła na części, oliwę i buty w zamian
Chiny zobowiązały się obniżyć cła na wybrane towary z Unii, m.in. części samochodowe, oliwę z oliwek i obuwie, których roczny eksport do Państwa Środka sięga prawie 4 mld euro. Europejskie firmy mają na tym zaoszczędzić co najmniej 125 mln euro rocznie. Pekin obiecał też przyspieszyć wydawanie licencji eksportowych na metale ziem rzadkich i magnesy trwałe, kluczowe dla europejskiej motoryzacji. Na styczeń zaplanowano spotkanie ministerialne, a na marzec trzecią rundę konsultacji handlowych.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Branża zareagowała powściągliwym optymizmem. Szefowa niemieckiego zrzeszenia producentów VDA Hildegard Müller nazwała porozumienie pozytywnym sygnałem, a chińska izba handlowa przy UE liczy na stabilne i przewidywalne ramy działania dla swoich firm w Europie. Najwięksi eksporterzy hybryd, czyli BYD, Chery i SAIC, właściciel marki MG, nie skomentowali dotąd oficjalnie ustaleń. Według wcześniejszych doniesień to właśnie te koncerny miały stać się celem unijnego postępowania antysubsydyjnego, gdyby rozmowy zakończyły się fiaskiem.
W Polsce chińskie marki właśnie pobiły rekord
Dla polskiego rynku porozumienie ma znaczenie większe, niż mogłoby się wydawać. Według IBRM Samar we wrześniu udział marek z Chin w rejestracjach nowych aut wyniósł 15,6 proc. i utrzymał się tuż poniżej sierpniowego rekordu 15,9 proc. MG uplasowało się na 7. miejscu wśród wszystkich marek, a model MG ZS należy do 5 najchętniej wybieranych aut przez klientów indywidualnych.
Jeszcze szybciej rośnie BYD. W sierpniu marka zarejestrowała w Polsce 1452 samochody, co dało jej 11. miejsce na rynku i wzrost o 157 proc. rok do roku. Od stycznia do sierpnia z salonów wyjechały 8054 auta tego producenta wobec 2816 rok wcześniej, a w segmencie hybryd plug-in BYD jest w Polsce liderem z udziałem bliskim 16 proc. Wyżej w zestawieniu chińskich marek plasują się jedynie MG z 12 145 rejestracjami i Omoda z 9201.
Dla polskich kierowców i dealerów kluczowe jest to, że porozumienie ogranicza przyszły wzrost dostaw, a nie obecną sprzedaż, więc auta nie znikną z salonów z dnia na dzień. Jeśli jednak limity okażą się ciasne, mniejsza podaż może osłabić presję na rabaty, które dziś napędzają ekspansję chińskich marek nad Wisłą.
Cytowany przez rp.pl dziennik New York Times przypomina w tym kontekście porozumienie z 2013 r. w sprawie paneli słonecznych. Chiny dobrowolnie ograniczyły wówczas eksport do Europy, ceny wzrosły, a chińscy producenci zainkasowali dodatkowe zyski i kontrolują dziś niemal całą światową produkcję paneli.
