Ten podatek uderzy niemal wyłącznie w Orlen. Czechy liczą na 226 mln euro

Wtorkowy wieczór w czeskiej Izbie Poselskiej mógł kosztować Orlen setki milionów euro. Posłowie przyjęli w pierwszym czytaniu projekt nadzwyczajnego podatku od rafinerii, który, jak relacjonuje PAP z Pragi, objąłby w praktyce wyłącznie zakłady należące do polskiego koncernu. Rząd Andreja Babiša liczy, że danina przyniesie budżetowi około 226 mln euro jeszcze w tym roku.

- Reklama -

Dwie rafinerie, jeden właściciel, jeden płatnik

Konstrukcja podatku nie pozostawia wiele miejsca na domysły. W Czechach działają dwie duże rafinerie, w Litvinovie i Kralupach nad Wełtawą, i obie należą do Orlenu. Nowa danina ma obowiązywać w tym i przyszłym roku, a jej wysokość ustalono jako połowę wzrostu marż rafineryjnych w porównaniu z rokiem poprzednim. Wpływy mają częściowo pokryć koszty działań osłonowych, którymi czeski rząd ogranicza wzrost cen paliw.

Parametr daniny Założenie projektu
Stawka połowa wzrostu marży rafineryjnej rok do roku
Okres obowiązywania bieżący i przyszły rok
Szacowane wpływy w tym roku ok. 226 mln euro
Objęte zakłady rafinerie w Litvinovie i Kralupach nad Wełtawą

Źródło: projekt czeskiej ustawy, za PAP

Minister finansów Alena Schillerová broni projektu, wskazując na sytuację na światowym rynku ropy. „Celem tej nowelizacji jest nadzwyczajne opodatkowanie będące reakcją na znaczny wzrost cen produktów rafineryjnych”, mówiła w parlamencie, cytowana przez PAP. Odrzuciła przy tym zarzuty opozycji, że ustawa została napisana pod jedną konkretną firmę, i przywołała niedawno wprowadzoną polską regulację o podobnym charakterze.

Opozycja gra kartą polsko-czeskich relacji

Część opozycji chciała odrzucenia projektu już na starcie, argumentując, że podatek nie może działać wstecz, a danina liczona od tegorocznych marż ma właśnie taki charakter. Szef klubu ODS Marek Benda poszedł o krok dalej i zaproponował skierowanie projektu do komisji spraw zagranicznych. Przekonywał, że skoro właścicielem rafinerii jest spółka kontrolowana przez polski skarb państwa, sprawa dotyczy także relacji między Pragą a Warszawą. Posłowie wniosek odrzucili i projekt trafi teraz do komisji budżetowej.

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że Czesi wprost wzorują się na Polsce. Polski rząd finansuje obniżki VAT i akcyzy na paliwa z podatku od nadmiarowych zysków największych koncernów paliwowych, o czym wielokrotnie zapewniał minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Schillerová mogła więc w parlamencie odpowiadać krytykom, że Praga robi dokładnie to samo co Warszawa, tyle że po drugiej stronie granicy płatnikiem okazuje się ta sama grupa kapitałowa.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Rachunek dla płockiej centrali

Dla Orlenu czeska danina to kolejne obciążenie w regionie, w którym koncern zbudował silną pozycję po przejęciu Unipetrolu. Połowa wzrostu marży rafineryjnej za dwa lata podatkowe, przy założeniu utrzymania wysokich cen produktów naftowych, oznacza realny ubytek w wynikach czeskiego segmentu grupy. Szacunek 226 mln euro dotyczy zresztą wyłącznie bieżącego roku, a projekt obejmuje także rok przyszły, więc finalny rachunek może być wyraźnie wyższy.

Proces legislacyjny dopiero się zaczyna i projekt czeka jeszcze praca w komisji budżetowej oraz kolejne czytania. Kierunek jest jednak czytelny: rządy w regionie coraz chętniej sięgają po zyski branży rafineryjnej, gdy drożejąca ropa winduje ceny na stacjach. Orlen, który w Polsce płaci daninę finansującą pakiet obniżek podatków paliwowych, w Czechach może wkrótce zapłacić drugą, tym razem niemal w pojedynkę.

- Reklama -

Marże rafineryjne stały się łupem politycznym

Czeska danina to część szerszego europejskiego trendu. Gdy ropa przekroczyła 100 dolarów za baryłkę, a ceny na stacjach biją rekordy, marże rafineryjne stały się politycznie najłatwiejszym źródłem pieniędzy na osłony dla kierowców. Rządy nie muszą podnosić podatków wyborcom, wystarczy sięgnąć po zyski branży, która i tak jest oskarżana o zarabianie na kryzysie. Problem w tym, że granica między opodatkowaniem nadzwyczajnych zysków a karaniem konkretnej firmy bywa cienka, a w czeskim przypadku lista płatników zaczyna się i kończy na spółkach Orlenu. Dalsze losy projektu będą więc testem nie tylko dla finansów polskiego koncernu, ale i dla zasad, na jakich państwa regionu traktują inwestorów z sąsiednich krajów.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi