Napisz do nas

Europa obawia się aut z Chin. UE analizuje ryzyko szpiegowania i zbierania danych

W ostatnich dniach coraz głośniej mówi się o możliwych ograniczeniach dotyczących samochodów produkowanych w Chinach. Temat wywołuje spore emocje, bo chińskie marki coraz mocniej wchodzą na europejski rynek, oferując szczególnie auta elektryczne w cenach znacznie niższych niż konkurencja z UE. Teraz jednak pojawiają się sygnały, że część państw może zacząć traktować te pojazdy jako potencjalne zagrożenie, nie tylko gospodarcze, ale również związane z bezpieczeństwem.

- Reklama -

W Polsce dyskusja nabrała tempa w kontekście wojska i obiektów chronionych. Ministerstwo Obrony Narodowej rozważa wprowadzenie ograniczeń dotyczących wjazdu chińskich samochodów na teren jednostek wojskowych. Powodem są obawy, że nowoczesne auta wyposażone w kamery, czujniki oraz systemy łączności mogą zbierać dane o infrastrukturze krytycznej. W praktyce decyzje w tej sprawie mogłyby należeć do dowódców jednostek, a temat zyskał już szeroki rozgłos także poza Polską.

Warto jednak podkreślić, że na poziomie Unii Europejskiej nie ma obecnie planów wprowadzenia ogólnego zakazu wjazdu lub sprzedaży chińskich samochodów na terenie całej Wspólnoty. Zamiast tego UE podejmuje działania o charakterze handlowym i ochronnym. Komisja Europejska zdecydowała już o nałożeniu dodatkowych ceł na importowane z Chin samochody elektryczne. Stawki te, w zależności od producenta, mogą sięgać nawet ponad 35 procent i mają obowiązywać przez kilka lat.

Bruksela prowadzi też rozmowy z Pekinem na temat alternatywnych rozwiązań, takich jak ustalenie minimalnych cen importowanych pojazdów, aby ograniczyć presję konkurencyjną na europejskich producentów. Cały spór ma więc nie tylko wymiar polityczny, ale przede wszystkim ekonomiczny, bo chińskie auta elektryczne coraz mocniej konkurują z europejską branżą motoryzacyjną.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi