Co dwunasta złotówka wydawana przez polski sektor publiczny pochodzi dziś z pożyczek i szybko się to nie zmieni. Agencja ratingowa Fitch w poniedziałkowym raporcie podniosła prognozę deficytu sektora general government na 2027 r. z 6,7 do 7,1 proc. PKB, poinformowała PAP Biznes. Powód rewizji jest polityczny: zbliżające się wybory parlamentarne i rosnące ryzyko, że rząd poluzuje fiskalny gorset zamiast go zaciskać.
Deficyt zostanie wysoki na lata
„Fitch przewiduje, że deficyt budżetowy utrzyma się na wysokim poziomie 7,3 proc. PKB w 2026 r.”, czytamy w raporcie agencji. W 2027 r. ma on zejść zaledwie do 7,1 proc., a w 2028 r. do 6,5 proc. PKB. Jeszcze w sierpniu analitycy Fitch zakładali, że przyszłoroczna dziura wyniesie 6,7 proc. PKB.
Konsekwencją jest rosnący dług. Agencja podniosła prognozę zadłużenia sektora finansów publicznych na 2028 r. z 72,7 do 73,4 proc. PKB. Jak tłumaczy, to efekt utrzymujących się deficytów pierwotnych oraz emisji długu na pokrycie wydatków lokowanych poza budżetem centralnym. Coraz więcej kosztuje też sama obsługa zobowiązań: relacja kosztów odsetkowych do dochodów rządowych ma wzrosnąć z 5,8 proc. w 2025 r. do 6,8 proc. w 2028 r.
| Prognoza Fitch dla Polski | 2026 | 2027 | 2028 |
|---|---|---|---|
| Deficyt sektora general government (proc. PKB) | 7,3 | 7,1 | 6,5 |
| Realny wzrost PKB (proc.) | 3,5 | 3,0 | 3,0 |
| Dług sektora general government (proc. PKB) | brak danych | brak danych | 73,4 |
| Koszty obsługi długu do dochodów (proc.) | brak danych | brak danych | 6,8 |
Źródło: raport Fitch Ratings z 12.10.2026 r., za PAP Biznes
Wybory paraliżują naprawę finansów
Fitch nie pozostawia złudzeń co do źródeł problemu. Rząd ogłosił w zasadzie neutralną podatkowo reformę, ale agencja widzi ryzyko dodatkowego przedwyborczego luzowania polityki fiskalnej. Podwyżki podatków i cięcia wydatków socjalnych byłyby przed wyborami w 2027 r. niepopularne, a możliwości zwiększania dochodów ogranicza ryzyko prezydenckiego weta.
Agencja wprost wskazuje na polityczny klincz. Brak współpracy między rządem a prezydentem ogranicza zdolność państwa do prowadzenia polityki gospodarczej i reform. Prognozę na 2028 r. Fitch formułuje „wobec braku strategii konsolidacji budżetowej oraz prawdopodobnej trudnej sytuacji po wyborach”. Jak relacjonuje money.pl, analitycy przypominają zarazem, że ostatnie ponadprzeciętne wyniki polskiej gospodarki wspierała właśnie luźna polityka fiskalna.
Zobacz również:
FINANSE · 12.10.2026Tyle wyniesie podwyżka emerytur w marcu. Nowe dane GUS zmieniają rządowe wyliczeniaGospodarka zwalnia, ale wciąż rośnie
Na tle fiskalnych zmartwień sama gospodarka wygląda przyzwoicie. Fitch prognozuje realny wzrost PKB na poziomie 3,5 proc. w tym roku oraz 3 proc. w latach 2027 i 2028. Deficyt na rachunku obrotów bieżących ma się powiększyć z 0,9 proc. PKB w 2025 r. do 1,4 proc. w 2028 r., głównie za sprawą silnego popytu krajowego i inwestycji zbrojeniowych, ale według agencji będzie z łatwością pokrywany przez transfery kapitałowe i napływ inwestycji zagranicznych.
Trzy agencje, jedna ocena: niżej już było dawno
Raport nie zmienia ratingu Polski, który w Fitch wynosi A minus z perspektywą negatywną. Identyczną ocenę, choć ze stabilną perspektywą, utrzymuje S&P. We wrześniu Moody’s obniżył rating Polski z A2 do A3 ze stabilną perspektywą. Wszystkie trzy wielkie agencje wyceniają dziś wiarygodność kredytową Polski na dolnym pułapie kategorii A.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Dla rynku i kredytobiorców ma to wymierne znaczenie. Niższa wiarygodność to wyższe rentowności obligacji, a koszty obsługi długu państwa przekładają się na całą krzywą stóp procentowych, od kredytów hipotecznych po finansowanie firm. Im dłużej deficyt pozostaje w okolicach 7 proc. PKB, tym droższe staje się pożyczanie dla wszystkich uczestników polskiej gospodarki.
Negatywna perspektywa to żółta kartka
W nomenklaturze agencji ratingowych perspektywa negatywna oznacza, że przy kolejnym przeglądzie bardziej prawdopodobna jest obniżka oceny niż jej podniesienie. Fitch wskazuje w raporcie na „ograniczoną gotowość do konsolidacji budżetowej”, a to właśnie brak wiarygodnego planu naprawy finansów był we wrześniu głównym argumentem Moody’s za cięciem ratingu. Polska znalazła się więc w punkcie, w którym każda kolejna decyzja o zwiększeniu wydatków będzie ważona nie tylko politycznie, ale i ratingowo.
Utrata oceny w kategorii A oznaczałaby zejście do grupy krajów, od których inwestorzy wymagają wyraźnie wyższej premii za ryzyko. Na szczęście dla Warszawy agencja docenia fundamenty: zdywersyfikowaną gospodarkę, napływ środków unijnych i stabilny sektor bankowy, a prognozowany wzrost PKB w okolicach 3 proc. pozostaje jednym z najwyższych w Unii. Problem w tym, że właśnie ten wzrost, częściowo kupiony deficytem, maskuje strukturalną nierównowagę: wydatki zbrojeniowe i społeczne rosną szybciej niż dochody, a kalendarz wyborczy odsuwa korektę co najmniej do 2028 r.
Najbliższe tygodnie przyniosą kolejne testy nastrojów inwestorów, od aukcji obligacji skarbowych po publikację szczegółów przyszłorocznego budżetu. Rentowności polskich papierów już teraz należą do najwyższych w Unii, więc każdy sygnał dalszego luzowania będzie natychmiast wyceniany przez rynek długu.
