Zdemolowane alejki, porozrzucany towar i puste półki. Takie zdjęcia ze swoich sklepów opublikował prezes Carrefoura Alexandre Bompard po weekendzie, w którym francuskie protesty przeciwko drożyźnie przerodziły się w masowe zamieszki i grabieże. Jak pisze money.pl, według szacunków szefa handlowego giganta w całym kraju ucierpiało około 1500 firm.
Supermarkety na pierwszej linii
Celem ataków padły przede wszystkim sklepy, supermarkety i punkty usługowe w wielu miastach. Sam Carrefour doliczył się 50 zaatakowanych supermarketów. Sieć Les Mousquetaires, do której należy Intermarché, poinformowała o co najmniej dwóch franczyzowych sklepach w Paryżu i Rennes, które zostały doszczętnie splądrowane.
Straty notują też marki odzieżowe. Lacoste, kierowana przez Thierry’ego Guiberta, ma we Francji około 150 sklepów i część z nich została ograbiona. Ucierpiała nawet branża e-sportowa. Organizacja Team Vitality straciła swoje liczące około 400 m kw. paryskie centrum, łączące kawiarnię, sklep i strefę gamingową. Złodzieje wybili witryny, ukradli sprzęt komputerowy i zabrali drużynowe trofea. Nikt z pracowników nie został ranny.
| Firma | Skala zniszczeń |
|---|---|
| Carrefour | 50 zaatakowanych supermarketów |
| Lacoste | Ograbiona część ze 150 sklepów we Francji |
| Les Mousquetaires (Intermarché) | Co najmniej 2 doszczętnie splądrowane sklepy |
| Team Vitality | Zniszczone centrum 400 m kw. w Paryżu, skradziony sprzęt i trofea |
Źródło: money.pl
„Republika musi chronić swoich sklepikarzy”
Bompard zaapelował do państwa o ochronę handlowców, podkreślając, że nic nie usprawiedliwia takiej przemocy, i domagając się bezkompromisowej reakcji organów ścigania wobec osób atakujących miejsca pracy. „Republika musi chronić swoich sklepikarzy” napisał szef Carrefoura.
Guibert, który oprócz Lacoste kieruje także marką Aigle, ostrzegł, że grabieże uderzają w samego ducha przedsiębiorczości, a wybite szyby to tylko widoczna część szkód, bo prawdziwym zagrożeniem są utrata miejsc pracy i zniszczenie wieloletniego dorobku pracowników. „Nie możemy pozwolić, aby przemoc zniszczyła to, w co pokolenia włożyły tyle energii” zaapelował. Szef Les Mousquetaires Thierry Cotillard dodał, że uczciwie pracujący ludzie stają się przypadkowymi ofiarami cudzej złości, i obiecał franczyzobiorcom pełne wsparcie centrali.
Drożyzna podpaliła lont
Protesty zaczęły się od żądań ekonomicznych. Inflacja i spadająca siła nabywcza od miesięcy podsycały niezadowolenie Francuzów, a uliczne demonstracje szybko przerodziły się w starcia i niszczenie mienia. Money.pl przypomina, że porównywalne zniszczenia infrastruktury handlowej Francja przeżywała podczas protestów „żółtych kamizelek” oraz ubiegłorocznych zamieszek na przedmieściach.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Rachunek za weekend dopiero się tworzy. Firmy muszą oszacować straty, uprzątnąć zdemolowane lokale i sfinansować naprawy, a wymuszone zamknięcia sklepów oznaczają ubytek przychodów. Dla wielu mniejszych przedsiębiorców, którzy sami zmagają się z rosnącymi kosztami życia i prowadzenia działalności, może to być cios trudny do udźwignięcia. Francuski biznes czeka teraz na odpowiedź rządu, od której zależy, czy właściciele sklepów odzyskają poczucie bezpieczeństwa przed kluczowym dla handlu okresem przedświątecznym.
Wśród poszkodowanych przedsiębiorców słychać też głosy wyraźnie oddzielające protest od przestępczości. Szef Team Vitality Fabien Devide podkreślił, że prawo do demonstracji jest podstawową wolnością, ale grabieże nie powinny mieć miejsca. To ton podobny do wypowiedzi pozostałych prezesów, którzy nie kwestionują ekonomicznych źródeł gniewu Francuzów, tylko domagają się ochrony miejsc pracy przed jego skutkami.
Dla polskich firm obecnych nad Sekwaną i dla eksporterów, dla których Francja jest jednym z kluczowych rynków zbytu, przedłużające się niepokoje to ryzyko zatorów w dostawach, spadku ruchu w sklepach i rosnących kosztów ubezpieczeń. Francuska konsumpcja od miesięcy słabnie pod presją drożyzny, a zdemolowane centra handlowe tej tendencji na pewno nie odwrócą.

