Chemiczny gigant trafił na skażony grunt. Część budowy stanęła

W piątkowy wieczór Grupa Azoty Zakłady Chemiczne Police opublikowała raport bieżący, który zaniepokoił inwestorów. Podczas prac ziemnych przy budowie węzła kolejowego obsługującego Port Morski Police robotnicy natrafili na substancje ropopochodne. Zarząd portowej spółki zależnej zdecydował o czasowym, częściowym wstrzymaniu robót, a sprawa trafi do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. O raporcie ESPI nr 57/2026 poinformowały m.in. bankier.pl i PAP Biznes.

- Reklama -

Komunikat jest utrzymany w ostrożnym tonie, ale sam fakt jego publikacji w trybie raportu bieżącego pokazuje, że spółka uznaje sprawę za cenotwórczą. Informacja trafiła na rynek po zakończeniu piątkowej sesji, więc pierwsza reakcja inwestorów będzie widoczna dopiero na poniedziałkowym otwarciu notowań.

Ukryta wada sprzed lat

Jak wynika z komunikatu, wstępne badania geośrodowiskowe wskazują, że zanieczyszczenie ma charakter historyczny i stanowi ukrytą wadę fizyczną gruntu, który spółka użytkuje wieczyście. Police podkreślają, że ani emitent, ani spółka zależna nie odpowiadają za powstanie skażenia. Substancje ropopochodne musiały trafić do ziemi na długo przed rozpoczęciem obecnej inwestycji, a ujawniły się dopiero przy głębszych wykopach pod infrastrukturę kolejową. Rozstrzygnięcie, kto ostatecznie zapłaci za oczyszczenie terenu, może wymagać długiej procedury, a w razie sporu także drogi sądowej.

Polskie prawo rozróżnia historyczne zanieczyszczenia powierzchni ziemi od szkód wyrządzonych współcześnie, a procedurę ich usuwania prowadzi się pod nadzorem regionalnych dyrekcji ochrony środowiska. W praktyce władający gruntem, nawet jeśli sam niczego nie zawinił, często musi ponieść koszty remediacji, chyba że uda się wskazać sprawcę sprzed lat. To właśnie dlatego spółka już teraz uprzedza inwestorów o możliwym obciążeniu wyników, choć podkreśla swój brak winy.

Roboty stanęły tylko w jednym sektorze

Zarząd Morskiego Portu Police zdecydował o wstrzymaniu prac wyłącznie w wydzielonym sektorze, w którym wykryto zanieczyszczenie. Teren został zabezpieczony, by umożliwić szczegółowe badania gruntu, dzięki czemu roboty mogą toczyć się dalej wszędzie tam, gdzie żadne skażenie nie stoi im na przeszkodzie. W pozostałych sektorach inwestycji oraz na innych odgałęzieniach budowa toczy się bez zmian. To ważne zastrzeżenie, bo węzeł kolejowy jest elementem szerszego programu rozwoju portu, który ma usprawnić logistykę surowców i produktów chemicznej grupy.

Inwestor zapewnia, że wstrzymanie ma charakter prewencyjny i służy przede wszystkim bezpieczeństwu: do czasu zbadania próbek nikt nie powinien prowadzić wykopów w strefie, której skład chemiczny nie jest znany. Od wyników analiz zależy, czy ziemia zostanie wywieziona do utylizacji, czy możliwe będzie jej oczyszczenie na miejscu.

Urzędnicy zdecydują o dalszych krokach

W piątek zarząd podjął też decyzję o zawiadomieniu właściwego Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Z urzędem mają zostać uzgodnione i zatwierdzone dalsze działania, co w praktyce oznacza wytyczenie procedury badań, ewentualnej remediacji i zasad postępowania ze skażoną ziemią. Dopóki regulator nie zaakceptuje planu, spółka nie może samodzielnie przesądzić ani o skali niezbędnych prac, ani o ich harmonogramie.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Tereny wokół polickich zakładów przez dziesięciolecia służyły wielkiej chemii, a przemysłowa historia tego fragmentu wybrzeża sięga jeszcze czasów przedwojennych. Substancje ropopochodne w gruncie to na takich terenach dość typowe znalezisko, co nie zmienia faktu, że każde z nich uruchamia kosztowną i czasochłonną procedurę. Skala problemu zależy od zasięgu i głębokości skażenia, które dopiero określą szczegółowe badania próbek.

- Reklama -

Rachunek może obciążyć wyniki

Najbardziej wymierne ryzyko dotyczy pieniędzy. Spółka uprzedza, że koszty neutralizacji zanieczyszczonej ziemi oraz ewentualnej procedury remediacyjnej mogą obciążyć emitenta, co może mieć wpływ na jego wyniki finansowe. Na dziś nie sposób też określić, jak częściowe wstrzymanie robót wpłynie na harmonogram całej inwestycji.

Dla Grupy Azoty, która od kilku lat zmaga się z wysokimi cenami gazu, presją taniego importu nawozów i kosztowną obsługą zadłużenia, każde dodatkowe obciążenie ma znaczenie. Portowa inwestycja w Policach należy do projektów, które mają poprawić konkurencyjność grupy dzięki tańszemu transportowi morskiemu i kolejowemu. Wykryte skażenie nie przekreśla tych planów, ale pokazuje, jak kapryśne potrafią być tereny poprzemysłowe: nawet grunt, którym spółka dysponuje od dekad, może skrywać kosztowne niespodzianki. Inwestorzy poznają skalę problemu dopiero po zakończeniu szczegółowych badań i uzgodnieniach z RDOŚ, a do tego czasu nad projektem pozostanie znak zapytania.

Komunikat ma też szerszy kontekst rynkowy. Police są jedną ze spółek giełdowej Grupy Azoty, która od kilku kwartałów porządkuje finanse i selekcjonuje projekty inwestycyjne, by odbudować rentowność po trudnym okresie dla europejskiej chemii. W takim otoczeniu każda informacja o potencjalnych dodatkowych kosztach jest przez rynek ważona szczególnie skrupulatnie, a sama spółka, publikując raport jeszcze przed oszacowaniem skutków, wysyła sygnał, że traktuje ryzyko poważnie i nie zamierza go bagatelizować.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi