Zwykle to pracodawcy muszą namawiać załogę do programów dobrowolnych odejść. W BMW stało się odwrotnie. Koncern tymczasowo zamknął wewnętrzny portal dla pracowników zainteresowanych rozstaniem z firmą, bo napór chętnych okazał się zbyt duży. Jak podaje money.pl za dziennikiem Bild, firma musi najpierw obsłużyć lawinę pytań o warunki odpraw, zanim przyjmie kolejne zgłoszenia.
Odprawy sięgają setek tysięcy euro
Magnesem są pieniądze. Wysokość pakietów zależy przede wszystkim od pensji i stażu pracy, a w przypadku części starszych pracowników z długim stażem odprawy mogą sięgać kilkuset tysięcy euro. BMW nie ujawnia, ile osób zgłosiło się do programu, i potwierdza jedynie bardzo duże zainteresowanie.
Program dobrowolnych odejść to element większego planu. Bawarski koncern chce do końca 2027 r. zredukować do 8 tys. miejsc pracy, a cięcia mają objąć przede wszystkim administrację oraz dział badań i rozwoju. Część redukcji dokona się naturalnie, przez odejścia na emerytury. Początkowy koszt operacji ma sięgnąć kilkuset milionów euro, ale od 2028 r. firma spodziewa się oszczędności rzędu 1 mld euro rocznie. W planach jest też szersze wykorzystanie sztucznej inteligencji, która ma przejąć część zadań biurowych.
Cała niemiecka motoryzacja zaciska pasa
BMW nie jest wyjątkiem, lecz kolejnym ogniwem łańcucha. W 2025 r. redukcje zatrudnienia ogłaszały już Volkswagen, Mercedes, Audi i Porsche, a cięcia nie omijają także producentów części i komponentów. Niemieccy producenci aut znaleźli się pod potrójną presją: słabnącej sprzedaży w Chinach, amerykańskich ceł oraz skutków wojny z Iranem, która wywindowała ceny ropy i koszty logistyki.
Dobrowolne odejścia za sowite odprawy pozwalają unikać konfliktu ze związkami zawodowymi, które w niemieckiej motoryzacji wciąż należą do najsilniejszych na świecie. Problem w tym, że z atrakcyjnych pakietów najchętniej korzystają doświadczeni specjaliści, którzy bez trudu znajdą pracę gdzie indziej. Firmom grozi więc odpływ kompetencji, których będą potrzebowały przy transformacji w stronę aut elektrycznych i oprogramowania.
Zobacz również:
BIZNES · 16.10.2026Awantura o ceny prądu na szczycie UE. Polska gra o opóźnienie nowej opłatyPolskie zakłady patrzą na Monachium z niepokojem
Kondycja niemieckich koncernów motoryzacyjnych ma bezpośrednie przełożenie na polską gospodarkę. Branża automotive, licząca nad Wisłą setki zakładów produkujących części, komponenty i podzespoły, żyje w dużej mierze z zamówień zza Odry. Każda redukcja produkcji w Niemczech oznacza mniejsze wolumeny dla polskich dostawców, co widać już w statystykach przemysłu, bo produkcja części motoryzacyjnych należała w ostatnich kwartałach do najsłabszych segmentów polskiego przetwórstwa.
Z drugiej strony cięcia kosztów w niemieckich centralach bywają szansą dla tańszych lokalizacji. Koncerny przenoszą część funkcji administracyjnych, inżynieryjnych i informatycznych do krajów o niższych kosztach pracy, a Polska, z dużą bazą inżynierów i centrami usług wspólnych, regularnie korzysta na takich ruchach. O tym, czy tym razem będzie podobnie, zdecydują decyzje zapadające w Monachium w najbliższych kwartałach.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Dobrowolne odejścia zamiast wojny ze związkami
Niemiecki model restrukturyzacji od lat opiera się na zasadzie, że taniej jest zapłacić za zgodę niż za konflikt. Zwolnienia grupowe w koncernie takim jak BMW oznaczałyby negocjacje planu socjalnego, spory zbiorowe i ryzyko strajków, których koszty szybko przewyższyłyby najhojniejsze pakiety odpraw. Dlatego koncerny wolą otwierać programy dobrowolnych odejść, w których pracownik sam podejmuje decyzję, a firma unika oskarżeń o wyrzucanie ludzi na bruk.
Skala zainteresowania programem w BMW mówi jednak coś jeszcze. Skoro pracownicy masowo pytają o warunki rozstania, część załogi najwyraźniej nie wierzy w długoterminową stabilność zatrudnienia w branży, która przechodzi najgłębszą transformację od dekad. Elektryfikacja, automatyzacja i sztuczna inteligencja zmieniają strukturę potrzebnych kompetencji, a doświadczeni inżynierowie wolą odejść z gotówką teraz, niż czekać na kolejne rundy cięć na gorszych warunkach.
Dla BMW operacja ma jasny rachunek: kilkaset milionów euro kosztów dziś w zamian za miliard euro oszczędności rocznie od 2028 r. Pytanie, na które odpowiedź poznamy dopiero za kilka lat, brzmi, czy razem z etatami nie wypłyną z firmy kompetencje, których odbudowa będzie kosztowała znacznie więcej.
