Inflacja w Niemczech najwyższa od blisko trzech lat. Jeden winowajca

Największa gospodarka Europy znów ma problem z cenami. Inflacja w Niemczech wzrosła we wrześniu do 3,3 proc. rok do roku z 2,9 proc. w sierpniu i była najwyższa od blisko trzech lat. Jak podaje Interia Biznes za danymi Federalnego Urzędu Statystycznego, ostatni raz wyższy odczyt zanotowano w grudniu 2023 r., gdy ceny rosły w tempie 3,7 proc.

- Reklama -

Paliwa droższe o ponad jedną trzecią

Za skok inflacji odpowiada przede wszystkim jedna kategoria. Ceny paliw wzrosły w Niemczech o 37,1 proc. rok do roku, a olej opałowy, którym wciąż ogrzewa się znacząca część niemieckich domów, podrożał aż o 74,9 proc. Cała kategoria energii zdrożała o 14,9 proc. wobec 10,5 proc. w sierpniu, co oznacza największy wzrost od lutego 2023 r. Niemiecki automobilklub ADAC odnotował w tym miesiącu rekordowe ceny oleju napędowego i benzyny.

Kategoria Zmiana cen rok do roku Skala
Inflacja ogółem +3,3 proc.
Energia +14,9 proc.
Paliwa +37,1 proc.
Olej opałowy +74,9 proc.

Źródło: Destatis, za Interia Biznes

Źródłem drożyzny na stacjach jest sytuacja geopolityczna, w tym wojna na Bliskim Wschodzie, która wywindowała ceny ropy powyżej 100 dolarów za baryłkę. Niemiecki rząd próbuje amortyzować uderzenie: od 1 października obniżył podatki od paliw o 16,7 eurocenta na litrze, po podobnych decyzjach z maja i czerwca.

Berlin i Warszawa w tym samym potrzasku

Niemiecki scenariusz do złudzenia przypomina polski. GUS szacuje wrześniową inflację w Polsce na 4 proc., a głównym winowajcą są te same paliwa, droższe u nas o 36,1 proc. rok do roku. Oba rządy sięgnęły też po ten sam lek: Berlin ścina podatki paliwowe kolejny raz w tym roku, a Warszawa od 3 października obniżyła VAT na paliwa z 23 do 8 proc. i zeszła z akcyzą do unijnego minimum. Różnica polega na skali ogrzewania olejem opałowym, który w Niemczech podrożał najmocniej, podczas gdy polskie domy częściej korzystają z węgla i gazu.

Dla polskich firm niemiecka drożyzna to miecz obosieczny. Z jednej strony wyższe koszty u najważniejszego partnera handlowego osłabiają popyt na polski eksport, z drugiej polscy producenci, korzystający z tańszej energii niż niemiecka konkurencja, zyskują przewagę kosztową, którą widać w decyzjach o przenoszeniu produkcji na wschodni brzeg Odry.

EBC pod presją, strefa euro czeka na odczyty

Wrześniowy odczyt zza Odry ma też wymiar europejski. Cytowany przez Interię dziennik Die Welt ostrzega, że inflacja może wzrosnąć w całej strefie euro, a ekonomiści coraz śmielej mówią o kolejnych podwyżkach stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny. Dla kredytobiorców w euro oznaczałoby to droższe raty, a dla całej europejskiej gospodarki, balansującej na granicy stagnacji, dodatkowy hamulec.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Niemcy wchodzą więc w zimę z najwyższą inflacją od blisko trzech lat, rekordowymi cenami na stacjach i rosnącym kosztem ogrzewania. Jeśli ceny ropy utrzymają się na obecnych poziomach, obniżki podatków paliwowych będą jedynie łagodzić objawy, a nie leczyć przyczynę, i to na koszt napiętego niemieckiego budżetu.

- Reklama -

Obniżka podatków zjadana przez rynek

Niemiecka walka z drożyzną paliwową pokazuje granice fiskalnych interwencji. Obniżka podatków od paliw o 16,7 eurocenta na litrze z 1 października to już trzecie takie cięcie w tym roku, po decyzjach z maja i czerwca. Mimo to ADAC notuje rekordowe ceny benzyny i oleju napędowego, bo każdy kolejny ruch rządu jest neutralizowany przez drożejącą ropę. Konsument widzi na pylonach wciąż te same, wysokie kwoty, a budżet traci kolejne miliardy euro wpływów.

Identyczny mechanizm testuje właśnie Polska, gdzie obniżony VAT i akcyza zbiegły się z baryłką powyżej 100 dolarów. W obu krajach rządy de facto subsydiują kierowców z pieniędzy podatników, by stłumić polityczne skutki drożyzny, na którą nie mają wpływu.

Olej opałowy uderza w miliony gospodarstw

Specyfiką niemieckiego odczytu jest skala podwyżki oleju opałowego, którym wciąż ogrzewa się kilka milionów tamtejszych domów, zwłaszcza na terenach wiejskich bez dostępu do sieci gazowej. Wzrost o 74,9 proc. rok do roku oznacza, że sezon grzewczy będzie dla tych gospodarstw najdroższy od lat, a rachunki przyjdą w najgorszym politycznie momencie, bo zimą. Dla rządu w Berlinie, który obiecał reformę emerytalną z wyższymi składkami i zmaga się ze słabnącym przemysłem, każdy punkt procentowy inflacji przekłada się na realny spadek siły nabywczej wyborców i kolejne żądania osłon.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi