Kocioł gazowy wciąż uchodzi w Polsce za wygodny i czysty sposób ogrzewania, a w setkach tysięcy domów wisi od niedawna, kupiony jeszcze z rządową dotacją. Tymczasem kalendarz dla tej technologii jest już zamknięty. Z unijnej dyrektywy budynkowej EPBD wynika, że do 2040 r. kotły gazowe mają zniknąć również z istniejących budynków, a pierwsze daty graniczne miną znacznie wcześniej, o czym przypomina money.pl.
Cztery daty, które zmienią ogrzewanie
Zrewidowana dyrektywa o charakterystyce energetycznej budynków to element pakietu klimatycznego Fit for 55 z 2021 r., który zakłada redukcję emisji gazów cieplarnianych o co najmniej 55 proc. do 2030 r. względem 1990 r. Dla rynku grzewczego kluczowe są cztery terminy rozpisane na najbliższe kilkanaście lat.
| Termin | Co się zmienia |
|---|---|
| od 2025 r. | koniec publicznych dotacji do samodzielnych kotłów na paliwa kopalne |
| od 2027 r. | podatek ETS2 od paliw kopalnych spalanych w domach |
| od 2030 r. | wszystkie nowe budynki zeroemisyjne, bez pieców na paliwa kopalne |
| do 2040 r. | wycofanie kotłów gazowych także z istniejących budynków |
Źródło: money.pl na podstawie dyrektywy EPBD
Zakaz montażu w nowych budynkach od 2030 r. ma jeden istotny wyjątek. Dopuszczone pozostaną systemy hybrydowe, w których kocioł gazowy pełni wyłącznie funkcję pomocniczą, a głównym źródłem ciepła jest urządzenie korzystające z odnawialnych źródeł, na przykład pompa ciepła wsparta kolektorami słonecznymi. Po 2040 r. kotły będą mogły pracować dalej tylko wtedy, gdy zasili je gaz odnawialny, taki jak biometan, biopropan lub wodór.
Dotacje już wygasły, podatek dopiero nadejdzie
Pierwsza z granicznych dat już minęła. Od 1 stycznia 2025 r. państwa członkowskie nie mogą oferować żadnych zachęt finansowych do instalowania samodzielnych kotłów na paliwa kopalne, a wsparcie zachowały jedynie systemy hybrydowe. Znacznie boleśniejsza dla domowych budżetów będzie jednak druga zmiana. Od 2027 r. zacznie obowiązywać system ETS2, który obejmie opłatą emisyjną paliwa spalane w gospodarstwach domowych. Według szacunków przytaczanych w debacie o dyrektywie ceny gazu, węgla i oleju opałowego mogą przez to wzrosnąć nawet o 25 proc.
W praktyce oznacza to, że każdy, kto dziś kupuje kocioł gazowy z myślą o 15 do 20 latach pracy urządzenia, musi liczyć się z rosnącym rachunkiem za paliwo w drugiej połowie jego życia, a pod koniec także z koniecznością wymiany źródła ciepła. Dla deweloperów i inwestorów budujących po 2030 r. wybór będzie jeszcze prostszy, bo gazu w nowych projektach po prostu nie będzie można zaplanować jako głównego ogrzewania.
Zobacz również:
BIZNES · 05.10.2026Amerykanie od lat wiercą w Polsce. KGHM może stracić pozycję monopolistyPolacy na razie uciekają w drewno, nie w pompy
Ciekawie na tym tle wyglądają decyzje polskich inwestorów. Z danych programu Czyste Powietrze wynika, że w 2023 r. pompę ciepła wybierało 53 proc. wnioskodawców, ale w 2024 r. odsetek ten spadł do 27 proc. W tym samym czasie udział kotłów na biomasę skoczył z 17,8 proc. do blisko 50 proc. Część właścicieli domów, zniechęcona cenami prądu, wybrała więc drewno i pelet zamiast elektryfikacji ogrzewania.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Obawy nie są bezpodstawne, bo w domach słabo ocieplonych pompa ciepła wspomagana grzałkami elektrycznymi potrafi zimą generować rachunki od kilkuset do ponad 1000 zł miesięcznie. Unia zakłada mimo to masową elektryfikację ciepłownictwa. Do końca dekady w całej wspólnocie ma pracować blisko 60 mln pomp ciepła, wobec około 20 mln planowanych na ten rok.
Rachunek za zwłokę zapłacą właściciele
Dla milionów polskich rodzin ogrzewających domy gazem harmonogram EPBD oznacza konieczność rozłożonej na lata, ale nieuchronnej inwestycji. Koszt pompy ciepła z montażem to zwykle kilkadziesiąt tysięcy złotych, do tego często dochodzi termomodernizacja budynku. Kto zaplanuje wymianę wcześniej, skorzysta jeszcze z dotacji do źródeł odnawialnych i uniknie kumulacji wydatków tuż przed graniczną datą. Zwlekający zapłacą podwójnie, najpierw rosnącym przez ETS2 rachunkiem za gaz, a potem wymianą kotła pod presją czasu i cen wykonawców.
Pieniądze z opłat mają wrócić do gospodarstw
Unijny pakiet przewiduje mechanizm łagodzący koszty transformacji. Wpływy z systemu ETS2 mają zasilać m.in. Społeczny Fundusz Klimatyczny, z którego finansowane będzie wsparcie dla gospodarstw domowych najmocniej obciążonych kosztami ogrzewania, w tym dopłaty do wymiany źródeł ciepła i termomodernizacji. Dla Polski, gdzie struktura ogrzewania wciąż opiera się na paliwach kopalnych mocniej niż na zachodzie Europy, pula tych środków będzie jedną z największych w całej wspólnocie.
Według wcześniejszych doniesień money.pl Polska była ostatnim krajem Unii, który utrzymywał publiczne dopłaty do montażu urządzeń grzewczych na paliwa kopalne, i musiała dostosować programy wsparcia do nowych reguł. W praktyce oznacza to, że kto dziś planuje modernizację ogrzewania, otrzyma publiczne pieniądze wyłącznie na pompę ciepła, kocioł na biomasę, przyłącze do sieci ciepłowniczej albo system hybrydowy. Czysto gazowa kotłownia pozostaje legalna, ale finansuje się ją już wyłącznie z własnej kieszeni.
