Niższa opłata za śmieci w zamian za kompostowanie bioodpadów kusi właścicieli domów od kilku lat. Część z nich wpisała jednak kompostownik do deklaracji tylko na papierze, a obierki jak trafiały do brązowego pojemnika, tak trafiają dalej. Jak pisze biznesinfo.pl, gminy właśnie zaczęły to sprawdzać, a rachunek za fikcyjną ekologię może być bolesny.
Urzędnik z upoważnieniem i aparatem fotograficznym
Kontrole prowadzą pracownicy gmin, którzy muszą mieć pisemne upoważnienie wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. Podczas oględzin sprawdzają nie tylko to, czy kompostownik w ogóle istnieje, ale też czy bioodpady rzeczywiście do niego trafiają i czy instalacja pozwala na ich prawidłowe przetwarzanie. Na dowód nieprawidłowości kontrolerzy mogą sporządzić dokumentację fotograficzną.
Zobacz również:
FINANSE · 24.09.2026Ceny mieszkań znowu przyspieszają. W stolicy pękła kolejna granicaGrzywna to dopiero początek kłopotów
Za wpisanie do deklaracji nieistniejącego kompostownika albo utrudnianie kontroli grozi grzywna od kilkudziesięciu złotych do nawet 5000 zł. Do tego dochodzi cofnięcie ulgi decyzją gminy, i to z mocą wsteczną, od pierwszego dnia miesiąca, w którym wykryto nieprawidłowość. Przez 6 miesięcy od uprawomocnienia decyzji nie można ponownie ubiegać się o zniżkę, co oznacza płacenie pełnej stawki za odpady przez co najmniej pół roku.
Przepisy sprzyjają tym, którzy kompostują naprawdę
Dla uczciwych właścicieli ogródków formalności pozostają proste. Zgodnie z urzędową interpretacją z początku 2026 r. kompostownik to obiekt małej architektury, więc na prywatnej posesji nie wymaga ani pozwolenia na budowę, ani zgłoszenia. Wymogi lokalizacyjne zależą wyłącznie od wielkości instalacji.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
| Pojemność kompostownika | Wymogi lokalizacyjne |
|---|---|
| Do 10 m3 | brak minimalnych odległości od granicy działki i okien |
| Od 10 do 50 m3 | co najmniej 7,5 m od granicy działki i 30 m od okien budynków mieszkalnych |
Źródło: biznesinfo.pl
Kto kompostuje zgodnie z deklaracją, nie ma się czego obawiać, bo kontrola kończy się na krótkich oględzinach. Kłopoty zaczynają się tam, gdzie ulga była tylko sposobem na obniżenie rachunku, a jedynym śladem kompostownika pozostaje rubryka w gminnym formularzu.
