Niemcy zamykają odlewnię tuż przy granicy z Polską. Setki osób stracą pracę

Jeszcze we wrześniu zakład odwiedzał minister gospodarki Meklemburgii-Pomorza Przedniego Wolfgang Blank, a kierownictwo mówiło o dobrych perspektywach i zamówieniach. W piątek 2 października załoga usłyszała zupełnie inny komunikat. Grupa Breyden zamknie do końca roku odlewnię żeliwa w Ueckermünde, położonym około 60 km od Szczecina. Jak pisze money.pl za dziennikiem Super Express, pracę straci blisko 300 osób, a według samej firmy nawet 320.

- Reklama -

Hamulce dla motoryzacji przegrały z Azją

Odlewnia nad Zalewem Szczecińskim produkowała elementy układów hamulcowych i zaciski dla przemysłu motoryzacyjnego. Załodze przekazano, że rynek zalewają tanie wyroby z Azji, a produkcja w Niemczech przestała się spinać kosztowo. Skala załamania jest widoczna w liczbach. Roczne przetwarzanie żeliwa w zakładzie spadło z 50 tys. do 35 tys. ton, czyli o 30 proc.

Drugim ciężarem są ceny energii, dla odlewni kluczowe, bo piece do wytopu żeliwa należą do najbardziej prądożernych instalacji przemysłowych. Według serwisów branżowych cytowanych przez money.pl niemieckie firmy płacą za energię 20 do 25 eurocentów za kWh, podczas gdy konkurenci w Chinach i Indiach 6 do 8 eurocentów. Przy takiej różnicy koszt samego prądu potrafi przesądzić o rentowności całego zakładu.

Załoga zgodziła się na cięcia płac. Nie pomogło

Decyzja wywołała w 8-tysięcznym miasteczku natychmiastową reakcję. Dzień po ogłoszeniu zamknięcia przed bramą zakładu zebrało się według policji około 200 osób. Związkowiec IG Metall Denis Rogge nazwał decyzję szokiem dla załogi i przypomniał, że pracownicy wcześniej zgodzili się na obniżki wynagrodzeń, by ratować zakład. Wśród zatrudnionych jest 260 osób na stałych etatach oraz pracownicy czasowi i wypożyczeni z agencji.

Właściciel nie planuje upadłości, a produkcja ma trwać do końca roku. Dopiero zaczynają się negocjacje z radą zakładową w sprawie programu osłonowego i odpraw. Niepokojąco wygląda za to historia właścicielska. Odlewnia trafiła do grupy Breyden, powiązanej z funduszem Aequita, dopiero w 2025 r., a już na początku 2026 r. ta sama grupa zamknęła siostrzany zakład w heskim Lollar.

Sygnał ostrzegawczy także dla polskich dostawców

Dla przygranicznego rynku pracy to zła wiadomość o podwójnym znaczeniu. W zakładach po niemieckiej stronie granicy pracują także dojeżdżający mieszkańcy województwa zachodniopomorskiego, a każda likwidacja przemysłowego pracodawcy w regionie zaostrza konkurencję o pozostałe miejsca pracy. Ueckermünde leży przy samej granicy, a Szczecin jest dla tego regionu naturalnym zapleczem pracowników.

Jeszcze ważniejszy jest sygnał branżowy. Odlewnia z Meklemburgii to kolejne ogniwo łańcucha dostaw europejskiej motoryzacji, które nie wytrzymało kosztów energii i azjatyckiej konkurencji. Polska jest jednym z największych w Europie producentów części samochodowych, a zatrudnienie w krajowej motoryzacji już teraz spada najmocniej właśnie u producentów komponentów. Problemy niemieckich odbiorców i rywali to dla polskich odlewni i tłoczni z jednej strony szansa na przejęcie zamówień, z drugiej ostrzeżenie, że presja kosztowa dotrze także do nich.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Niemiecki przemysł zmaga się z tym dylematem na coraz większą skalę. Wysokie ceny energii utrzymują się nad Renem i Odrą od kryzysu gazowego, a kolejne koncerny przenoszą energochłonną produkcję poza Europę albo ją po prostu wygaszają. Dla regionów takich jak Pomorze Przednie, gdzie dużych pracodawców przemysłowych można policzyć na palcach, każda taka decyzja oznacza wieloletnią wyrwę w lokalnej gospodarce.

- Reklama -

Kolejny klocek wypada z niemieckiej układanki motoryzacyjnej

Decyzja z Ueckermünde nie jest odosobniona. Na początku października BMW zapowiedziało redukcję 8 tys. etatów, a niemieccy producenci części od miesięcy ograniczają zatrudnienie szybciej niż same koncerny samochodowe. Każdy zamknięty zakład po stronie dostawców oznacza mniejsze zamówienia na surowce, komponenty i usługi w całym łańcuchu, który gęsto oplata także polskie firmy. Według danych branżowych zatrudnienie w polskiej motoryzacji jest najniższe od 9 lat, a cięcia najmocniej dotykają właśnie producentów części.

Paradoks polega na tym, że krótkoterminowo polskie odlewnie mogą na niemieckich kłopotach zyskać, przejmując zamówienia klientów szukających dostawcy o niższych kosztach. Polska pozostaje jednym z większych europejskich producentów odlewów, a bliskość geograficzna i wspólny rynek działają na korzyść krajowych zakładów. Długoterminowo jednak przyczyny upadku odlewni z Meklemburgii, czyli droga energia i azjatycka konkurencja, działają po obu stronach Odry. Różnica sprowadza się dziś głównie do poziomu kosztów pracy, a te w Polsce rosną najszybciej w regionie.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi