Zasada postępowania sanacyjnego jest prosta: stare długi czekają na układ, ale bieżące rachunki trzeba płacić na czas. W PKP Cargo ta druga część przestała działać bez zarzutu. Z pism wierzycieli, do których dotarł portal wnp.pl, wynika, że największy polski kolejowy przewoźnik towarowy opóźnia regulowanie bieżących zobowiązań na dziesiątki milionów złotych.
PGE żąda ponad 74 mln zł
Najpoważniejsze z ujawnionych roszczeń pochodzi od dostawcy prądu trakcyjnego. W piśmie z 18 września PGE Energetyka Kolejowa wezwała PKP Cargo do zapłaty zaległych należności głównych wraz z odsetkami w łącznej kwocie 74,492 mln zł brutto. Dla spółki, której pociągi jeżdżą głównie na energii elektrycznej, konflikt z kluczowym dostawcą to ryzyko systemowe, wykraczające poza zwykły spór o faktury.
Zarządca masy sanacyjnej przyznaje, że część płatności realizowana jest z opóźnieniem, i wskazuje na niedobór środków oraz ograniczony dostęp do finansowania. Zaprzecza jednak, by doszło do systemowego zaprzestania regulowania bieżących zobowiązań, a ograniczanie opóźnień nazywa jednym z kluczowych zadań postępowania.
Zarząd odsunięty, spółką kieruje zarządca
Doniesienia o zaległościach zbiegają się z trzęsieniem ziemi we władzach przewoźnika. Postanowieniem z 29 września sąd cofnął zarządowi PKP Cargo zezwolenie na wykonywanie zarządu własnego, przekazując bieżące kierowanie firmą zarządcy masy sanacyjnej Pawłowi Głodkowi. Prezes Zbigniew Prus i dwaj członkowie zarządu złożyli rezygnacje ze skutkiem na 1 października, a rada nadzorcza oddelegowała Monikę Starecką do pełnienia obowiązków prezesa do końca roku.
W tle toczy się gra o znacznie wyższą stawkę. 15 września spółka przedstawiła kolejne propozycje układowe obejmujące wierzytelności o wartości około 2,96 mld zł. Rada wierzycieli ma się do nich odnieść do 15 października, a do tego dnia wierzyciele mogą zgłaszać własne kontrpropozycje. Według wcześniejszych deklaracji władz spółki przyjęcie układu pozwoliłoby spłacić zobowiązania do końca 2027 r.
Zobacz również:
BIZNES · 10.10.2026Właściciel TVN zapowiada „trudne decyzje”. W tle zwolnienia i sztuczna inteligencjaDwa lata sanacji i wciąż pod kreską
Postępowanie sanacyjne PKP Cargo trwa od 25 lipca 2024 r. i zamroziło wówczas blisko 3 mld zł zadłużenia. Przez ten czas spółka ograniczała zatrudnienie, oddawała zbędny tabor i cięła koszty, ale otoczenie rynkowe nie pomagało. Przewozy węgla, przez lata fundament przychodów, systematycznie maleją, a o pozostałe ładunki trwa ostra walka cenowa z prywatnymi przewoźnikami i transportem drogowym.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Opóźnienia w bieżących płatnościach są w tym kontekście sygnałem ostrzegawczym dla całego rynku. Prawo restrukturyzacyjne wymaga regulowania zobowiązań powstałych po otwarciu sanacji na bieżąco, a trwała niezdolność do ich obsługi może w skrajnym scenariuszu prowadzić do umorzenia postępowania i upadłości. Na ten ruch sąd się dotąd nie zdecydował, wzmocnił jednak nadzór, odbierając spółce zarząd własny.
Dostawcy kolejowego giganta liczą ryzyko
Dla setek firm współpracujących z PKP Cargo, od zakładów naprawy taboru po dostawców części, komunikaty o opóźnieniach oznaczają konieczność ostrożniejszego zarządzania ekspozycją na jednego z największych partnerów w branży. Część kontrahentów już domaga się przedpłat lub skraca terminy płatności, co dodatkowo zaciska pętlę płynnościową wokół przewoźnika.
Najbliższe tygodnie zdecydują o losach całej restrukturyzacji. Jeśli rada wierzycieli zaakceptuje propozycje układowe, spółka zyska mapę wyjścia z kryzysu. Odrzucenie propozycji wydłuży stan zawieszenia, w którym PKP Cargo działa już trzeci rok, a cierpliwość dostawców, jak pokazuje wezwanie od PGE, ma swoje granice.
