Amerykanie nie dostarczyli gazu Orlenowi. Teraz mogą słono zapłacić

Gdy po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie ceny gazu na rynku spot poszybowały, amerykański eksporter LNG Venture Global miał dokonać prostej kalkulacji: sprzedawać ładunki tam, gdzie płacono najwięcej. Problem w tym, że te same ładunki obiecał wcześniej europejskim koncernom w długoterminowych kontraktach. Teraz spółka przegrywa kolejne arbitraże, a w kolejce po rekompensatę czeka także Orlen, opisuje money.pl za wnp.pl.

- Reklama -

Galp wygrywa, BP żąda miliardów

Najświeższe rozstrzygnięcie dotyczy portugalskiego Galp. Trybunał arbitrażowy uznał, że Venture Global naruszyło umowę na dostawy z terminala Calcasieu Pass w Luizjanie. Wysokość odszkodowania zostanie ustalona na osobnej rozprawie w 2027 lub 2028 r., przy czym na mocy wcześniejszych porozumień nie będzie mogła przekroczyć 170 mln dolarów.

Dla amerykańskiej spółki groźniejszy jest precedens z 2025 r., gdy arbitraż wygrało BP. Brytyjski koncern domaga się co najmniej 3,7 mld dolarów. Zarzuty wobec Venture Global złożyli też Shell, Repsol i Edison. Wszyscy twierdzą, że eksporter nie realizował kontraktów długoterminowych, kierując ładunki na rynek spot, gdzie po 2022 r. ceny były nieporównanie wyższe.

Koncern Status sporu z Venture Global Stawka
BP arbitraż wygrany w 2025 r. co najmniej 3,7 mld dolarów
Galp naruszenie umowy potwierdzone, kwota do ustalenia maksymalnie 170 mln dolarów
Orlen rozstrzygnięcie możliwe w 2026 r. kwota roszczenia nieujawniona
Shell, Repsol, Edison spory w toku brak danych

Źródło: money.pl, wnp.pl, Reuters (12.10.2026)

Werdykt dla Orlenu możliwy jeszcze w tym roku

Polski koncern jest jednym z poszkodowanych odbiorców z Calcasieu Pass. Według agencji Reuters rozstrzygnięcie jego sporu może zapaść jeszcze w 2026 r. Kwota roszczenia nie została ujawniona, a wynik, jak zastrzega money.pl, pozostaje trudny do przewidzenia, ponieważ treść kontraktów jest poufna, a dotychczasowe decyzje arbitrów różniły się w zależności od zapisów poszczególnych umów.

Co istotne, spór dotyczy przeszłości. Obecnie Venture Global prawidłowo realizuje dostawy do Polski, a amerykańskie LNG pozostaje jednym z filarów zaopatrzenia kraju w gaz po odcięciu dostaw z Rosji.

Spór o miliardy z wojną w tle

Mechanizm, który doprowadził do lawiny arbitraży, był prosty. Venture Global uruchomiło terminal Calcasieu Pass i przez długi czas utrzymywało, że obiekt znajduje się w fazie rozruchu, co miało zwalniać spółkę z obowiązku realizacji kontraktów długoterminowych. W tym samym czasie sprzedawała jednak ładunki na rynku spot, gdzie po rosyjskiej inwazji na Ukrainę ceny biły rekordy. Europejscy kontrahenci uznali to za obchodzenie umów i skierowali sprawy do arbitrażu.

Dla Orlenu stawka ma podwójny wymiar. Po pierwsze finansowy: ewentualna rekompensata zasiliłaby wynik koncernu, który w ostatnich kwartałach mierzy się z niższymi marżami rafineryjnymi. Po drugie precedensowy, bo wygrana umocniłaby pozycję spółki w negocjacjach kolejnych kontraktów LNG z amerykańskimi eksporterami.

Polska coraz mocniej związana z amerykańskim gazem

Kontekst sporu wykracza poza jedną umowę. Po 2022 r. Polska przestawiła zaopatrzenie na dostawy z kierunku atlantyckiego: gaz płynie przez terminal w Świnoujściu i gazociąg Baltic Pipe, a kolejne ładunki ma przyjmować budowana jednostka FSRU w Zatoce Gdańskiej. Stany Zjednoczone są w tym układzie kluczowym dostawcą, więc wiarygodność amerykańskich eksporterów ma dla polskiego rynku znaczenie strategiczne.

- Reklama -

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Rozstrzygnięcia arbitrażowe pokazują, że europejscy odbiorcy nie zamierzają traktować kontraktów długoterminowych jako ozdobnika. Jeśli trybunał przyzna Orlenowi rekompensatę w skali choćby zbliżonej do roszczeń BP wobec tego samego dostawcy, będzie to jeden z najwyższych jednorazowych przychodów prawnych w historii polskiej energetyki.

Arbitraż zamiast sądu, poufność zamiast precedensu

Spory o wielkie kontrakty energetyczne niemal nigdy nie trafiają do zwykłych sądów. Umowy LNG standardowo zawierają klauzule arbitrażowe, kierujące konflikty do prywatnych trybunałów, najczęściej w Londynie, Paryżu lub Nowym Jorku. Strony zyskują szybsze postępowanie i poufność, ale ceną jest brak jawnego orzecznictwa: każdy trybunał ocenia konkretną umowę, a nie ogólną praktykę rynkową. Dlatego wygrana BP nie przesądza automatycznie o wyniku sprawy Orlenu, nawet jeśli zarzuty brzmią bliźniaczo.

„Wynik postępowania Orlenu pozostaje trudny do przewidzenia, ponieważ treść kontraktów jest poufna”, zastrzega money.pl. Z perspektywy polskiego koncernu kluczowe będzie to, jak jego umowa definiowała moment zakończenia rozruchu terminala i obowiązek realizacji dostaw. Niezależnie od rozstrzygnięcia seria arbitraży już zmienia rynek: odbiorcy negocjują precyzyjniejsze zapisy o fazie rozruchowej i kary umowne za kierowanie ładunków na rynek spot, a reputacja eksportera stała się twardym kryterium przy wyborze dostawcy na kolejne dekady.

Kalendarz sprzyja podbijaniu stawki. Zimowy szczyt popytu na gaz oznacza, że każda wątpliwość co do wiarygodności dostawców LNG natychmiast przekłada się na ceny spotowe, a rynek uważnie obserwuje, czy Venture Global wywiązuje się z bieżących zobowiązań. Dla Orlenu korzystny werdykt byłby więc nie tylko zastrzykiem gotówki, ale też sygnałem dla całej branży, że koszty łamania kontraktów w czasach kryzysu ponosi ten, kto na nim zarobił.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi