Ceny paliw w Polsce gwałtownie rosną i wszystko wskazuje na to, że to jeszcze nie koniec podwyżek. Kierowcy już teraz widzą na stacjach ceny przekraczające 8 zł za litr diesla, a najnowsze prognozy są jeszcze bardziej niepokojące.
Jeszcze w ubiegłym tygodniu średnia cena oleju napędowego wynosiła około 7,88 zł za litr, a benzyny Pb95 – 6,90 zł. Jednak sytuacja zmienia się z dnia na dzień. W wielu miejscach w kraju ceny diesla już przekroczyły 8 zł, a analitycy wskazują, że to dopiero początek.
Według danych z rafinerii Orlenu, które wyznaczają kierunek dla rynku, ceny hurtowe są na poziomach, które mogą przełożyć się na dalsze, szybkie podwyżki. W przypadku oleju napędowego oznacza to nawet około 8,90 zł za litr, co sugeruje, że na stacjach realny staje się scenariusz 9 zł za litr diesla.
Również benzyna zbliża się do kolejnej psychologicznej bariery. W hurcie jej cena już przekracza poziom, który wskazuje, że na stacjach może kosztować ponad 7 zł za litr.
Za wzrostami stoi przede wszystkim sytuacja na rynku ropy. Baryłka surowca kosztuje obecnie niemal 110 dolarów, czyli najwięcej od czterech lat. Jeszcze szybciej rosną ceny gotowych paliw – w Londynie tona diesla przekroczyła 1400 dolarów, zbliżając się do rekordów z 2022 roku.
Kluczowym czynnikiem jest napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie i blokada Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa znaczna część światowych dostaw ropy. Ograniczenia transportu i zagrożenie dla produkcji surowców wywołują presję na ceny na całym świecie.
Eksperci podkreślają, że przy obecnych poziomach hurtowych podwyżki na stacjach są praktycznie nieuniknione. Nawet przy ograniczeniu marż detalicznych ceny paliw i tak będą rosły.
Na końcową cenę paliwa duży wpływ mają również podatki. Szacuje się, że ponad połowa ceny litra paliwa trafia do budżetu państwa. Bez obciążeń fiskalnych kierowcy mogliby płacić znacznie mniej – nawet poniżej 4 zł za litr benzyny i około 5 zł za diesla.
źródło: bankier.pl
