Nawet 3000 zł za hektar od państwa. Ci rolnicy dostaną pomoc

Wiosenne przymrozki, grad, nawalne deszcze, a na koniec czerwcowe upały. Tegoroczna pogoda nie oszczędzała polskich pól, a teraz rząd policzył, ile dopłaci poszkodowanym. Rada Ministrów przyjęła zmiany w rozporządzeniu o zadaniach Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, które uruchamiają pomoc dla gospodarstw dotkniętych stratami w 2026 r. Jak podaje Interia Biznes, stawki wyniosą od 1000 do 3000 zł na hektar, zależnie od skali utraconych plonów.

- Reklama -

Próg strat ustawiony na 30 proc.

Wsparcie nie trafi do każdego, kto zanotował gorsze zbiory. Warunkiem jest, by szkody przekroczyły 30 proc. średniej rocznej produkcji roślinnej w gospodarstwie. Katalog zdarzeń objętych pomocą obejmuje wiosenne przymrozki, grad, deszcz nawalny i huragany. Rzecznik rządu zastrzegł, że wysokość wsparcia zależy od rodzaju i skali szkód, a maksymalna stawka to „nawet do 3 tys. zł za hektar”.

Element pomocy Zasady
Stawki dopłat od 1000 do 3000 zł na hektar
Próg uprawniający straty powyżej 30 proc. średniej rocznej produkcji roślinnej
Zdarzenia objęte pomocą przymrozki wiosenne, grad, deszcz nawalny, huragany
Dodatkowo wsparcie dla upraw owoców i warzyw uszkodzonych upałami z 27-29 czerwca

Źródło: Rada Ministrów, za Interia Biznes

Nowością jest uwzględnienie strat wywołanych ekstremalnym gorącem. Wsparcie przewidziano także dla wybranych upraw owoców i warzyw uszkodzonych przez temperatury przekraczające 37 stopni Celsjusza w dniach od 27 do 29 czerwca. To odpowiedź na zjawisko, które jeszcze dekadę temu w polskim rolnictwie praktycznie nie występowało w takiej skali.

Łagodniejszy warunek ubezpieczenia upraw

Przy okazji rząd poprawia przepis, który od lat irytował rolników. Dotychczas, by otrzymać pełną pomoc, trzeba było mieć ubezpieczenie obejmujące co najmniej połowę powierzchni upraw w dniu wystąpienia szkody. Po zmianie wystarczy, że gospodarstwo posiadało taką polisę w ciągu roku, w którym doszło do strat. Znika więc pułapka, w której rolnik z polisą wygasłą tydzień przed gradobiciem był traktowany jak nieubezpieczony.

Pakiet zawiera też wsparcie dla produkcji zwierzęcej: dopłaty do zakupu buhaja hodowlanego oraz dofinansowanie hodowli loch. Doprecyzowano ponadto zasady kredytów na spłatę zobowiązań, w tym zobowiązań cywilnoprawnych związanych z prowadzeniem gospodarstwa, co ma ułatwić zadłużonym gospodarstwom utrzymanie płynności.

Pieniądze ruszą przez ARiMR

Obsługą dopłat zajmie się Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, ta sama instytucja, która wypłaca dopłaty bezpośrednie. Rząd nie podał na razie łącznego budżetu programu ani terminów naboru wniosków, które zostaną określone po publikacji rozporządzenia. Dla gospodarstw, które po tegorocznych anomaliach pogodowych liczyły każdy hektar strat, kluczowa będzie szybkość wypłat: pomoc wypłacona przed wiosennymi zakupami środków produkcji realnie wesprze przyszłoroczne zasiewy, a spóźniona będzie jedynie łatać dziury po kredytach.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Prosty rachunek dla poszkodowanego gospodarstwa

Widełki stawek przekładają się na konkretne kwoty. Gospodarstwo z 20 hektarami zniszczonych upraw otrzyma od 20 tys. do 60 tys. zł, zależnie od tego, jak głęboko straty sięgnęły w plony. Przy 50 hektarach maksymalna pomoc urośnie do 150 tys. zł. To pieniądze, które nie zrekompensują pełnej wartości utraconych zbiorów, ale w wielu gospodarstwach pokryją koszty materiału siewnego, nawozów i paliwa na kolejny sezon.

- Reklama -

Kluczowe będzie udokumentowanie strat. Warunkiem pomocy pozostaje przekroczenie progu 30 proc. średniej rocznej produkcji roślinnej, a to oznacza, że szacowanie szkód musi objąć całe gospodarstwo, nie pojedynczą działkę. Rolnicy, którzy ucierpieli wiosną i latem, powinni więc zawczasu skompletować dokumentację, by nie tracić czasu po ogłoszeniu naboru wniosków.

Zmiana zasad ubezpieczeń ma drugie dno

Nowe podejście do wymogu ubezpieczenia połowy upraw to nie tylko ukłon w stronę poszkodowanych. Państwo od lat próbuje nakłonić rolników do powszechniejszego ubezpieczania produkcji, bo każda klęska bez polis kończy się presją na budżet. Dotychczasowa konstrukcja przepisu działała jednak odwrotnie: rolnik, któremu polisa wygasła na krótko przed gradobiciem, tracił prawo do pełnej pomocy, choć przez większość roku płacił składki. Liczenie ochrony w skali roku, a nie na dzień zdarzenia, usuwa tę lukę i premiuje tych, którzy ubezpieczają się regularnie.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi