Polska wjeżdża w fiskalny zakręt z drugim najwyższym deficytem w Unii Europejskiej i bankami, które coraz większą część zysków oddają państwu. Tak sytuację finansów publicznych opisuje raport Związku Banków Polskich i Szkoły Głównej Handlowej zatytułowany „Polska między długiem a rozwojem”. Z projekcji autorów wynika, że dług publiczny może przekroczyć 70 proc. PKB jeszcze przed końcem dekady.
Deficyt drugi od końca w całej Unii
Punktem wyjścia analizy są twarde liczby. Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł w 2025 r. 7,3 proc. PKB, co było drugim najgorszym wynikiem w UE. Dług publiczny liczony unijną metodą EDP wzrósł z 48,8 proc. PKB w 2022 r. do 59,7 proc. w 2025 r., zbliżając się do progu 60 proc., który w unijnych regułach fiskalnych uruchamia procedury naprawcze.
| Dług publiczny Polski (metoda EDP) | Proc. PKB |
|---|---|
| 2022 |
48,8 |
| 2025 |
59,7 |
| Projekcja przed końcem dekady |
ponad 70 |
Źródło: raport ZBP i SGH „Polska między długiem a rozwojem”
Zobacz również:
FINANSE · 15.10.2026Największy bank idzie po rynek wart 100 mld zł. W tle koniec podatku BelkiPołowa zysku banków idzie do państwa
Autorzy raportu wyliczyli, że obciążenia fiskalne sektora bankowego, od podatku bankowego po składki i daniny, wyniosły w pierwszym półroczu 2026 r. około 15,8 mld zł. To ponad 47 proc. wyniku finansowego brutto całego sektora. Jednocześnie banki kupują coraz więcej obligacji skarbowych, a jak ostrzega raport cytowany przez wnp.pl, rosnąca ekspozycja na dług publiczny może ograniczyć ich zdolność do finansowania firm i gospodarstw domowych.
Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł
Mechanizm jest prosty: każda złotówka ulokowana w papierach skarbowych to złotówka, która nie trafi na kredyt dla przedsiębiorstwa. Przy zapowiadanych na przyszły rok rekordowych potrzebach pożyczkowych państwa konkurencja o kapitał banków będzie się tylko zaostrzać, a wraz z nią presja na koszt kredytu dla sektora prywatnego.
Recepta: konsolidacja, ale z głową
Raport nie kończy się na diagnozie. Autorzy rekomendują stopniową, rozłożoną na lata i selektywną konsolidację fiskalną zamiast mechanicznego cięcia wydatków w poprzek budżetu albo prostego podnoszenia podatków. Wskazują też na konieczność szerszego łączenia środków publicznych i europejskich z finansowaniem bankowym oraz kapitałem prywatnym, zwłaszcza przy wielkich inwestycjach w energetykę, obronność i infrastrukturę.
Dokument, przygotowany w ramach programu badawczego Warszawskiego Instytutu Bankowości, jest w tym tygodniu przedmiotem debat z udziałem bankowców, ekonomistów i przedstawicieli rządu. Dla przedsiębiorców i kredytobiorców wnioski z tych dyskusji są dalekie od akademickich, bo to od kondycji finansów państwa zależy, ile będzie kosztował kredyt i czy banki będą miały z czego finansować rozwój firm w drugiej połowie dekady.
