Polska odwraca się ku Bałtykowi. Atom doda ponad 1 proc. do PKB

Przez dekady serce polskiego przemysłu biło na Śląsku, a oś rozwoju kraju biegła ze wschodu na zachód. Raport „W stronę morza. Potencjał gospodarczy północnych regionów Polski”, którego premiera odbyła się podczas Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie, pokazuje, że ten układ właśnie się zmienia. Województwa pomorskie i zachodniopomorskie odpowiadają już za 9,5 proc. krajowego PKB, a ich znaczenie będzie rosło wraz z miliardowymi inwestycjami w energetykę.

- Reklama -

Trzy reaktory i prąd dla co szóstego odbiorcy

Kotwicą gospodarczego zwrotu ku Bałtykowi jest pierwsza polska elektrownia jądrowa, którą Polskie Elektrownie Jądrowe budują w Lubiatowie-Kopalinie w gminie Choczewo. Jak podaje bankier.pl za raportem przygotowanym przez Politykę Insight wspólnie z PEJ, siłownia ma mieć trzy reaktory AP1000 o łącznej mocy 3,75 GW. Rocznie wyprodukują one około 30 do 32 TWh energii, czyli mniej więcej 17 proc. obecnego krajowego zużycia.

Skala przedsięwzięcia przekłada się na rynek pracy całego regionu. Przy budowie elektrowni ma okresowo pracować nawet 10 tys. osób, nie licząc zatrudnienia pośredniego w hotelach, transporcie i usługach. Autorzy raportu szacują, że cały Program Polskiej Energetyki Jądrowej może zwiększyć polski PKB o ponad 1 proc.

Pół tysiąca polskich firm już zarabia na atomie

Wbrew obawom o to, że atomowe kontrakty trafią za granicę, znacząca część pieniędzy zostaje w kraju. Od 2020 r. PEJ zawarły umowy o wartości ponad 1,2 mld zł z blisko 500 polskimi podmiotami, a łączna wartość prac wykonywanych przez polskie firmy w projekcie przekroczyła już 2,2 mld zł. Prawie 80 kontraktów o wartości około 400 mln zł przypadło firmom z samego Pomorza. Dotyczą one między innymi infrastruktury, projektowania, budownictwa, geotechniki i drogownictwa.

Prezes PEJ Marek Woszczyk przekonywał w Sopocie, że Pomorze jest jednym z kluczowych miejsc dla rozwoju gospodarki, a inwestycje nad Bałtykiem wzmacniają niezależność energetyczną i bezpieczeństwo nie tylko Polski, ale też części Europy. Z kolei dyrektor zarządzający Polityki Insight Andrzej Bobiński wskazywał, że o rozwoju kraju trzeba myśleć przez pryzmat regionów. Obok Pomorza ważną rolę mają odgrywać Śląsk, Dolny Śląsk i Podkarpacie, przy czym północ zyska na integracji z państwami bałtyckimi, a południe na współpracy z Niemcami, Czechami, Słowacją i Ukrainą.

Atom to tylko część bałtyckiej układanki

Elektrownia jądrowa nie jest jedynym magnesem przyciągającym kapitał na północ. Raport wymienia także morską energetykę wiatrową, rozbudowę portów, sieci elektroenergetycznych oraz infrastruktury gazowej i transportowej. W Zatoce Gdańskiej Gaz-System kończy właśnie fundamenty nabrzeża pływającego terminalu LNG, który od 2028 r. zwiększy możliwości importowe Polski o 6,1 mld m sześc. gazu rocznie, a przy tej jednej inwestycji polskie firmy realizują kontrakty warte około 1,8 mld zł.

Każdy z tych projektów ciągnie za sobą łańcuch dostawców, od producentów stali i konstrukcji morskich po firmy geotechniczne i przewoźników. Dla lokalnych samorządów oznacza to rosnące wpływy podatkowe, a dla mieszkańców północnych województw pracę, która jeszcze niedawno wymagała wyjazdu do Trójmiasta albo za granicę.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Region z deficytem prądu staje się jego eksporterem

Gospodarcza logika zwrotu ku morzu jest prosta. Północna Polska przez lata była energetycznym peryferium, uzależnionym od prądu przesyłanego z południa kraju. Po uruchomieniu elektrowni jądrowej, morskich farm wiatrowych i terminalu FSRU to właśnie Pomorze stanie się jednym z głównych źródeł energii dla reszty gospodarki.

- Reklama -

Dla firm planujących energochłonne inwestycje, od centrów danych po zakłady przemysłowe, bliskość stabilnych źródeł energii zaczyna być argumentem lokalizacyjnym. Autorzy raportu przekonują, że strategiczny zwrot Polski ku Bałtykowi i przesunięcie osi rozwoju na kierunek północ południe będzie jednym z najważniejszych procesów gospodarczych najbliższej dekady.

Zmiana gospodarczej geografii będzie też testem dla infrastruktury transportowej. Ciężki sprzęt, prefabrykaty i tysiące pracowników muszą dojechać na plac budowy w gminie Choczewo drogami i koleją, które projektowano z myślą o ruchu turystycznym. Dlatego wśród kontraktów, które już trafiły do pomorskich firm, tak dużą część stanowią prace drogowe i geotechniczne. Region, który przez dekady żył z turystyki i portów, uczy się właśnie roli zaplecza największego placu budowy w kraju.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi