247 incydentów z laserami w rok. Rząd zmienia Prawo lotnicze

Wiązka zielonego światła wycelowana w kokpit podchodzącego do lądowania samolotu to dla pilota chwilowa ślepota w najgorszym możliwym momencie. W rekordowym 2024 r. odnotowano w Polsce 247 takich zdarzeń, a ich ofiarami padały między innymi załogi Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Jak podaje bankier.pl za PAP, rząd pracuje nad nowelizacją Prawa lotniczego, która doprecyzuje zakaz kierowania laserów w stronę statków powietrznych i zmieni przepisy karne za takie naruszenia.

- Reklama -

Nie tylko lasery trafią pod lupę

Z założeń projektu wpisanego do wykazu prac rządu wynika, że resort infrastruktury zajmie się także emisją silnego światła z innych źródeł oraz zasadami wypuszczania rozmaitych obiektów w przestrzeń powietrzną. To odpowiedź na rosnącą liczbę zagrożeń dla ruchu lotniczego, od świateł reklamowych po balony i lampiony, które pojawiają się w pobliżu ścieżek podejścia do lotnisk.

Nowością będzie też kara administracyjna za zaniedbania sprawozdawcze. Właściciele statków powietrznych, którzy nie złożą prezesowi Urzędu Lotnictwa Cywilnego rocznego sprawozdania z liczby wykonanych operacji i wylatanych godzin, zapłacą od 500 zł do 5 tys. zł. Dotychczas dane spływały dla zaledwie około 43 proc. zarejestrowanych maszyn, co utrudnia nadzór nad faktycznym wykorzystaniem polskiej floty.

Dwie rady zamiast jednej i program rangi państwowej

Nowelizacja przebuduje też instytucjonalne zaplecze bezpieczeństwa lotniczego. Dotychczasową Radę Ochrony i Ułatwień Lotnictwa Cywilnego zastąpią dwa osobne ciała: Rada Ochrony Lotnictwa Cywilnego oraz Rada Ułatwień Lotnictwa Cywilnego. Resort tłumaczy ten podział wymogami międzynarodowymi, lepszą ochroną poufnych informacji o bezpieczeństwie i szerszym udziałem ekspertów. Składy obu rad określi zarządzenie premiera.

Krajowy Program Bezpieczeństwa Lotniczego ma zyskać status programu państwowego, podczas gdy dziś funkcjonuje jako wewnętrzny dokument ULC. Z kolei Krajowy Program Ułatwień Lotnictwa Cywilnego będzie opracowywał, zatwierdzał i publikował prezes ULC po zaopiniowaniu przez nową radę, bez konieczności wydawania rządowego rozporządzenia. W zamyśle ma to uprościć aktualizację dokumentów, które dziś grzęzną w legislacyjnej machinie.

Szybsze raportowanie i krótsza droga dokumentów

Projekt zmienia również zasady zgłaszania zdarzeń lotniczych. Termin 72 godzin na raport będzie liczony od momentu uzyskania informacji o zdarzeniu, a nie od chwili jego zaistnienia, co ma znaczenie choćby przy usterkach wykrywanych po czasie. Minister transportu przestanie też pośredniczyć w wymianie dokumentów między Państwową Komisją Badania Wypadków Lotniczych a prezesem ULC, bo materiały mają krążyć bezpośrednio między instytucjami.

Zmiany trafią pod obrady rządu w drugim kwartale 2027 r. Dla pasażerów najważniejsze jest to, co dzieje się wokół laserów, bo liczba incydentów rośnie wraz z dostępnością tanich, silnych wskaźników. Polskie lotniska obsługują rekordowy ruch, a każda z 247 ubiegłorocznych prób oślepienia załogi mogła zakończyć się tragedią, której koszty trudno byłoby zmierzyć jakąkolwiek karą.

Chcesz częściej widzieć treści BNBN w Google?Dodaj nas do ulubionych źródeł

Rekordowy ruch podnosi stawkę

Zaostrzenie przepisów zbiega się w czasie z bezprecedensowym boomem w polskim lotnictwie. Liczba pasażerów obsłużonych w polskim transporcie lotniczym wzrosła w pierwszym kwartale 2026 r. o 13,2 proc. rok do roku, co według danych Eurostatu było czwartym wynikiem w całej Unii Europejskiej, a Lotnisko Chopina notuje rekordowe dni z ponad 90 tys. odprawionych podróżnych. Im więcej operacji lotniczych, tym więcej potencjalnych okazji do niebezpiecznych incydentów wokół lotnisk.

- Reklama -

Problem laserów jest przy tym wyjątkowo demokratyczny, bo silny wskaźnik można kupić za kilkadziesiąt złotych, a jego wiązka sięga kilku kilometrów. Sprawcy często traktują oślepianie samolotów jak zabawę, nie zdając sobie sprawy, że w kabinie podchodzącej do lądowania maszyny siedzą piloci wykonujący najbardziej wymagający manewr całego lotu. Stąd nacisk resortu na doprecyzowanie przepisów karnych, bo dziś część spraw kończy się umorzeniem z powodu trudności w kwalifikacji czynu.

Osobnym frontem pozostaje egzekwowanie obowiązków sprawozdawczych. Skoro dane o nalocie spływają dla niespełna połowy zarejestrowanych maszyn, państwo nie wie, ile faktycznie lata polska flota ogólna, co utrudnia zarówno nadzór nad bezpieczeństwem, jak i planowanie służb ruchu lotniczego. Kara do 5 tys. zł ma tę lukę domknąć szybciej niż jakiekolwiek apele.

NAJNOWSZE

WYBRANE DLA CIEBIE

W tym tygodniu o tym się mówi